Zaczynamy ! Szerszy kontekst…

panorama, the cathedral, sagrada familia

Moje pierwsze pieniądze (takie większe) zarobiłem w wieku 18 lat. W czasie wakacji mój wujek mieszkający w tamtym czasie w Wiedniu i prowadzący tam firmę zaprosił mnie do siebie. Codziennie przez kilka godzin pracowałem u niego w biurze porządkując archiwum. Popołudnia miałem dla siebie. Zarobiłem wtedy, jak dobrze pamiętam, 1000 EUR za miesiąc pracy. Była to dla mnie góra pieniędzy.

Czy pieniądze te zainwestowałem, magicznie pomnożyłem ? Nie.

Chciałbym tu napisać historię o tym, że po powrocie do domu ujrzawszy na swoim komputerze napis „Optimus” postanowiłem zainwestować w/w pieniądze w tę spółkę. Po czym zapomniałem o inwestycji i w tym roku sprzedałem wszystkie akcje tej samej spółki już pod inną nazwą (CD Red) notując przy tym kilkusetkrotny zwrot z inwestycji. Niestety nie jest to moja historia.

Pieniądze te postanowiłem przeznaczyć na spełnienia swojego ówczesnego marzenia. Wyjechałem na tydzień do Barcelony, gdzie obejrzałem na żywo występ mojego ukochanego klubu piłkarskiego FC Barcelona. Dla chłopaka w tym wieku to było coś niesamowitego i z perspektywy czasu chyba jedne z najlepiej wydanych pieniędzy w moim życiu.

Po kilkunastu latach od tego wydarzenia jestem mężem i ojcem. Nasza rodzina to 4 osoby – z żoną doczekaliśmy się naszych dwóch wspaniałych synów (4 lata i roczek). Oboje z żoną pracujemy na etacie. Wiedziemy raczej spokojne życie w dużym mieście z kredytem hipotecznym na głowie. Ten wstęp ma wszystkim Czytelnikom ukazać szerszy kontekst i jednocześnie przedstawić kim jestem.

W naszym domu za finanse odpowiadam ja. Opłacam rachunki, planuje wydatki, zakładam konta bankowe, prowadzę konta oszczędnościowe oraz inwestuje nadwyżki finansowe. Dbam, aby nasz budżet domowy co miesiąc spinał się nie generując strat. Na mojej głowie jest również zadbanie o to, aby nasz majątek pomnażać (przez liczbę większą niż 1) oraz, aby na naszej przyszłej emeryturze nie zabrakło nam na jedzenie i lekarstwa.

Nigdy nie byłem typem człowieka, który z lekką ręką wydawał pieniądze.

Już jako nastolatek otrzymywałem od moich rodziców kieszonkowe na moje zachcianki. Jednak po kilku miesiącach moi rodzice zrezygnowali z wcześniej ustalonej kwoty widząc, że właściwie nic z niej nie wydałem, a w szafce powoli rosła górka banknotów. Po prostu nie widziałem sensu w kupowaniu sobie modnych ubrań, butów, gadżetów. Wikt i opierunek miałem zapewniony w domu. Najlepsze było to, że nie zbierałem tych pieniędzy na żaden specjalny cel. Po prostu oszczędzałem. Lubiłem to poczucie, że moje oszczędności rosną.

Druga historia, która lepiej pokaże moje podejście do pieniędzy. Krótko po wybuchu kryzysu nieruchomościowego w USA zakupiłem swoje pierwsze mieszkanie. Oczywiście na kredyt i oczywiście we franku szwajcarskim. Po dwóch latach wcześniejszej pracy zdołałem zgromadzić wkład własny w wysokości 20% potrzebnej kwoty i w wieku 23 lat zamieszkałem na swoim. W dalszym ciągu potrafiłem odkładać co miesiąc 200-300 PLN i powiększać swoje oszczędności. Budżet domowy (chociaż jeszcze wtedy nie prowadzony) spinał się całkiem nieźle.

Niestety po 2 kolejnych latach moja ówczesna firma postanowiła podziękować mi za współpracę ze względu na redukcję etatów. Pierwszy raz w życiu straciłem pracę i podstawowe źródło dochodu. Dla kogoś kto wcześniej co miesiąc przeznaczał prawie 1/3 swojego budżetu na spłatę kredytu był to dramat. Na szczęście okazało się, że moi wspaniali rodzice przez moje całe życie odkładali na moją przyszłość małe kwoty na fundusz inwestycyjny. Poza tym jak już wspomniałem sam zgromadziłem niewielkie oszczędności. To wszystko pozwoliło mi przetrwać trudny okres po stracie pracy. Nie musiałem na szybko szukać jakiejkolwiek pracy w celu załatania dziury finansowej. Nie musiałem pukać do drzwi firm pożyczkowych.

Ta historia jeszcze bardziej nauczyła mnie, że oszczędności są bardzo potrzebne. Wtedy nie nazywałem tego jeszcze poduszką finansową.

Jeśli chodzi o inwestycje nigdy się tym specjalnie nie interesowałem. Moja znajomość tematu ograniczała się właściwie do dwóch produktów – planów systematycznego oszczędzania w formie funduszy inwestycyjnych oraz produktów łączących polisy ubezpieczeniowe z inwestycjami. Szkoda, że w tamtym okresie nie trafiłem na strony internetowe takich osób jak Michał Szafrański czy Marcin Iwuć, ale widocznie każdy mądrzeje dopiero po czasie i musi się pewnych rzeczy nauczyć na własnych błędach.

Moją pierwszą inwestycją było połączenie ubezpieczenia na życie wraz z funduszem inwestycyjnym. Pomysł podsunięty został przez agenta firmy ubezpieczeniowej, który to agent był opiekunem moich rodziców w kwestii ubezpieczenia na życie i mieszkania. Na szczęście nie była to standardowa polisolokata, więc pieniądze, które szły na składkę ubezpieczeniową były oddzielone od składki na fundusze inwestycyjne. Z perspektywy czasu nie mam pojęcia po co mi było w tamtym okresie ubezpieczenie na życie. Jednocześnie nie miałem nawet pojęcia w co będzie inwestował wybrany przeze mnie fundusz inwestycyjny. Miał bardzo chwytliwą nazwę „dynamiczny”. Przemiła Pani agent poinformowała mnie, że w związku z tym, iż jestem tak młody należy wybrać fundusz bardziej ryzykowny inwestujący w akcje. Stąd taki był mój wybór. Przecież nie mogła się mylić, prawda ? Ponadto pokazała mi wspaniałe wykresy funduszu z lat poprzednich kiedy to fundusz notował kapitalne zyski (rzeczywiście lata 2003-2008 dla naszej giełdy były bardzo dobre, więc i fundusz dał zarobić). Pokazała projekcje przyszłych zysków zakładając określoną średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 5-7%. Oczami wyobraźni widziałem jak po 30 latach takiego oszczędzania jestem bogatszy o kilkaset tysięcy złotych. Przecież tak było w tabelce !

Przez wiele lat nawet nie interesowałem się w co i dlaczego inwestuje ten fundusz, jakie prowadzi zmiany w portfelu, dlaczego rośnie czy spada kapitał. Jak ten baran co miesiąc wpłacałem określoną kwotę i cieszyłem się, że „inwestuję”. Dopiero pod koniec roku 2019 zamknąłem tę „inwestycję”. Nominalnie nie straciłem kapitału. Jednak o wynikach funduszu niech świadczy fakt, iż po wypłaceniu pieniędzy przyszło mi zapłacić oszałamiającą kwotę 123,00 PLN podatku od zysków kapitałowych – po prawie 9 latach inwestowania.

Moją drugą inwestycją był produkt na przyszłość mojego pierworodnego dziecka. Od jego urodzenia postanowiliśmy z żoną, że co miesiąc będziemy odkładać na jego przyszłość 200-300 PLN. Kiedy rozpoczynaliśmy inwestycję w 2017 roku moja wiedza na temat inwestowania nie była większa od tej z roku 2009. Znów dałem się namówić sprzedawcy marzeń – tym razem w banku, który był pośrednikiem w planie regularnego oszczędzania oferowanego przez jeden z funduszy inwestycyjnych. Wszystko znów wyglądało pięknie na papierze, do tego po zakończeniu planu przewidzianego na 12 lat fundusz miał mi zwrócić 40% opłaty za zarządzanie ! No przecież to okazja. A, że po drodze już na samym wstępie pobierana była spora opłata wstępna to już mi nie przeszkadzało. Oczywiście tu również zdecydowałem się na strategię ofensywną inwestującą w fundusze akcji. Bez żadnej wiedzy, bez żadnej analizy…

W tym roku zakończyłem tę inwestycję z prawie 8% stratą.

Również kilka lat temu w innym banku zaoferowano mi produkt łączący inwestycję z lokatą. Pamiętam, że po zakończeniu inwestycji właściwie wypłaciłem to co wpłaciłem. Dodatkowo zaangażowałem swoje środki w samodzielne inwestowanie na giełdzie na podstawie darmowych analiz giełdowych przesyłanych mi przez instytucję finansową. Co miesiąc przesyłany mi był biuletyn z dokładnym określeniem jakie fundusze radzą mi nabyć w jakich proporcjach do mojego portfela. Na swoim koncie później dokonywałem transakcji wg tego planu. Właściwie co miesiąc coś się zmieniało, coś sprzedawało, coś kupowało. Po prawie roku efekt jak zwykle – właściwie zero zysku, a nawet 1-2% straty.

Tak, wiem, że praktycznie wszystkie powyższe decyzje o zakończeniu inwestycji były podejmowane szybciej niż zakładała sama inwestycja. Jednak z perspektywy czasu i obecnie nabytej wiedzy myślę, że było to raczej ucinanie strat niż ucieczka w panice w najgorszym momencie. Oczywiście tego się nigdy nie dowiem.

Wszystkie te doświadczenia z pieniędzmi i z inwestycjami sprawiły, że na samym początku roku 2020 zdecydowałem, że muszę w końcu na poważnie zabrać się za kwestię naszych pieniędzy. Postanowiłem w końcu dokształcić się w tym zakresie. Teraz po prawie roku zbierania tej wiedzy wiem, że nic nie wiem. Widzę ile tej wiedzy do zdobycia jeszcze przede mną. Jednak na dzień dzisiejszy wiem nieporównywalnie więcej niż jeszcze w roku 2019.

Na podstawie zebranej wiedzy postanowiłem raz na zawsze zrobić porządek w poszczególnych obszarach: finansów osobistych i domowego budżetu; oszczędności na przyszłą emeryturę, oszczędności dla naszych dzieci oraz na końcu inwestycjom nadwyżek na rynkach kapitałowych.

Wszystkie te obszary poruszać będę w kolejnych wpisach. Będą one na początku pokazywały każdy z portfeli, pokazywały jaki jest jego skład, proces tworzenia itp. Niektóre z portfeli już działają jak np. portfel ofensywny oraz portfel dzieci (ostatecznie utworzone na początku listopada), inne jak portfel długoterminowy i poduszka finansowa są dopiero na etapie wprowadzania i ustalania ostatecznego składu. Późniejsze wpisy będą dotyczyć zmian w poszczególnych portfelach, ich wyników w poszczególnych miesiącach oraz emocji jakie mi towarzyszą. Jednocześnie będę próbował dzielić się z Wami tym czego się nauczę w kolejnych miesiącach. 

Myślę, że może to o czym będę tutaj pisał kogoś z Was zainteresuje. Nie piszę tego wszystkiego z pozycji doświadczonego gracza giełdowego, znawcy rynku nieruchomości, inwestora giełdowego obecnego na rynku od 30 lat, ale właśnie jako jednego z Was. Pracującego na etacie w zupełnie innej branży niż finansowa, ojca dzieci, męża, po prostu kogoś kto nie ma kilku godzin dziennie na analizowanie danych mikro i makro ekonomicznych. Kogoś kto nie ma na tyle dużo czasu, ani nawet chęci, aby rynki finansowe zaprzątały mu większość dnia. Po prostu piszę to z pozycji Inwestora Amatora.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close