Nie wszystko złoto co się świeci. O inwestycjach w metale szlachetne i surowce

nickel, 24 karat, coin

       „Gdyby złoto potaniało do 1000 dolarów, nie zainwestowałbym w nie. Nie zrobiłbym tego nawet, gdyby cena spadła do 800 dolarów. Złoto nigdy mnie nie interesowało. W 1965 r. akcje Berkshire Hathaway kosztowały 15 dolarów, a uncja złota 35 dolarów. Jak do tej pory inwestycja w Berkshire okazuje się bardziej opłacalna”

       Tak o złocie prawie dekadę temu wypowiadał się jeden z najwybitniejszych i najbardziej znanych inwestorów giełdowych Warren Buffet dodając jeszcze:

    „Złoto ma dwie podstawowe wady: niczego nie tworzy oraz nie ma szerszego zastosowania. Oczywiście złoto ma zastosowanie w przemyśle i jubilerstwie, natomiast popyt w tych dwóch obszarach jest zarówno ograniczony, jak i niezdolny do uruchamiania nowej produkcji. Jeżeli posiadasz uncję złota przez wieczność, to wciąż masz tylko uncję złota”

      Czy moje zainteresowanie metalami szlachetnymi powoduje, że staram się być mądrzejszy niż wybitny inwestor, prezes wartego ponad 500 mld USD biznesu ? Nie do końca… Z jednej strony złoto rzeczywiście nie płaci dywidendy i niczego nie produkuje. Jest ciężkie do przechowywania i w historii rynków finansowych znaleźć można było setki inwestycji, które po dziesiątkach lat przyniosły lepszą stopę zwrotu. Z drugiej  strony metale szlachetne, a szczególnie złoto, historycznie były aktywem świetnie zachowującym swoją siłę nabywczą – za 1 uncję złota 100 lat temu i dziś możemy kupić podobne rzeczy, czego nie można powiedzieć o papierowych pieniądzach). Zresztą sam Warren Buffet chyba zmienia swoje podejście do metali szlachetnych, gdyż jego fundusz kupił w zeszłym roku sporej wartości udziały w przedsiębiorstwie wydobywczym Berrick Gold…

       O roli metali szlachetnych w moich inwestycjach jeszcze opowiem w dalszej części, a teraz krótkie tło historyczne….

Burzliwa historia złota...

     Złoto (a także srebro) jest środkiem płatniczym od 4500 lat. Znali je Grecy, znali Rzymianie i Fenicjanie. Losy metali szlachetnych były bardzo burzliwe, często toczyły się z ich powodu wojny. Złoto potrafiło wywoływać prawdziwą gorączkę poszukiwań w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych, było i jest atrybutem władców i synonimem bogactwa i luksusu. Najciekawsza, moim zdaniem, jest jednak najnowsza historia złota.

     Jak zapewne większość z Was pamięta z historii jeszcze w XIX wieku oraz pierwszych dekadach wieku XX większość rozwiniętego świata stosowała się do klasycznego standardu złota. Oznacza to, że wartość walut powiązana była ze złotem i miała w nim pełne pokrycie. Oznaczało to również, że waluty były powiązane ze sobą, a pojęcie inflacji praktycznie nie istniało. Niestety taki system ma pewną „wadę”. Złota nie można magicznie rozmnożyć, wykreować sztucznie. Rosnące wydatki państw związane z I wojną światową, kolejne populistyczne obietnice rządów oraz chęci jak najszybszego wyciągnięcia gospodarki z zapaści po latach Wielkiego Kryzysu (1929-1932 r.) spowodowały, że poszczególne kraje zaczęły odchodzić od standardu złota. Podaż pieniądza „fiducjarnego”, czyli opartego na wierze (wierzymy, że przedstawia określoną wartość) rosła w zastraszającym tempie. Wprowadzona nowy standard wymiany złota, gdzie wykreowane pieniądze nie musiały mieć w całości pokrycia w tym cennym kruszcu. Wszystkie kraje uznały dolara i funta jako waluty rezerwowe. I tak Stany Zjednoczone jako podstawa utworzonej piramidy musiały posiadać w skarbcu 40% rezerwy w złocie, a innym krajom wystarczyło 10%. Jak widać system ten był piramidą odwróconą.

       Powyższa sytuacja w dość krótkim czasie sprawiła, że banki miały niewiele gotówki, aby pokryć rosnące depozyty klientów. W czasie Wielkiego Kryzysu, kiedy Wielka Brytania całkowicie odeszła od standardu wymiany złota, inwestorzy z całego świata oraz klienci banków w USA obawiając się, że Stany mogą postąpić tak samo, rzucili się do banków po gotówkę i złoto. Każdy domyśla się zapewne jak to się skończyło. I tak w 1933 roku nowy prezydent Roosvelt zamknął banki na kilka dni i wydał szereg dekretów, w tym m. in. zobowiązujący obywateli USA do oddania, pod groźbą kary, złota do banku centralnego w zamian za papierowe dolary.

     Kolejnym ważnym okresem dla złota były lata 1944-1971, kiedy to po spotkaniu 44 krajów w Bretton Woods ustalono sztywny kurs wymiany walut na dolara, a dolara na złoto – od tej pory 1 uncja kosztowała 35 USD. W ten sposób przez 27 lat stopa zwrotu z inwestycji w ten cenny metal wynosiła 0%. Dopiero po upadku systemu po roku 1971 kurs złota został wreszcie uwolniony i podlega wahaniom aż do dzisiaj. Od tamtej pory wszystkie kraje, w tym przede wszystkim Stany mogły drukować tyle dolarów ile tylko zapragnęły. I sytuacja trwa ta do dzisiaj…

      Musicie wybaczyć mi, że właściwie cały ten wpis będzie o złocie oraz o srebrze. Inne metale szlachetne jak pallad czy platyna nie są obiektem moich zainteresowań i na ten moment za mało o nich wiem, aby dzielić się wiedzą na ich temat. Poza tym uważam, że dla większości amatorów inwestycyjnych jak ja wiedza o złocie i srebrze w zupełności wystarczy.

Charakterystyka złota...

 Teraz trochę faktów i mitów o samym złocie (i poniekąd srebrze, gdyż w wielu miejscach cechy tych metali są ze sobą tożsame):

  • Zasoby złota są ograniczone, a jego wydobywana rocznie ilość jest stosunkowo niewielka. To oczywiście sprawia, że złoto jest tak wartościowe. Dla lepszego zobrazowania jak mało złota do tej pory wydobyto zobaczcie jak wyglądałby sześcian okazujący wydobyte w całej historii ludzkości złoto
https://www.visualcapitalist.com/11-stunning-visualizations-gold-show-value-rarity/
  • Złoto, jak i inne surowce oraz metale szlachetne, najlepiej zachowuje się w środowisku niskich stóp procentowych oraz szybko rosnącej inflacji. Pozwala przenieść w czasie wartość. Czytałem kiedyś ciekawe zdanie (chyba u Marcina Iwucia), iż 100 lat temu za uncję złota można było kupić bardzo dobrej jakości, szyty na miarę garnitur i tak samo jest do dzisiaj. W 1921 roku uncja złota warta była 283 USD. Spróbujcie za tyle samo dolarów kupić dzisiaj skrojony na miarę garnitur… Magia inflacji…
  • Drugim rodzajem środowiska, w którym złoto zachowuje się przyzwoicie są okresy słabnącego dolara. Im słabszy dolar tym szybciej rośnie kurs uncji. Kiedy dolar rośnie na wartości złoto powinno tracić.
  • Niestety inwestycja w złoto związana jest z dużym poziomem ryzyka. Inwestor kupujący ten metal (jak również srebro) posiadać musi stalowe nerwy i anielską cierpliwość. Metale szlachetne to zdecydowanie inwestycje długoterminowe. Jako przykład wystarczy podać okres od lat 80. XX wieku do początku XXI wieku, kiedy to złoto straciło ponad 80% swojej wartości (spadek z 2.200 do 400 USD). Jednak pamiętać przy tym trzeba, iż jest ono słabo skorelowane z rynkiem akcji, co powoduje, że jeśli spadać będzie kurs złota, to przy dobrze zdywersyfikowanym portfelu, inne aktywa powinny zachowywać się lepiej.
  • Wartość naszego złota powinna dobrze znosić wszelkie kryzysy gospodarcze oraz okresy niepokojów społecznych opartych o niestabilność sektora finansowego. Im większa utrata zaufania do papierowego pieniądza i instytucji finansowych tym nasza inwestycja w metale szlachetne powinna przynosić większe stopy zwrotu.

Na koniec chciałbym Wam pokazać jak tracą na wartości waluty poszczególnych krajów względem złota. Poniższy wykres ze strony sprott.com przedstawia okres ostatnich tylko 20 lat. Komentarz myślę jest zbędny…

Charakterystyka srebra...

    Bardzo ładnie nazwał srebro Trader21 w swojej książce: młodszy brat złota. Rzeczywiście jeśli mówimy o metalach szlachetnych mamy zazwyczaj przed oczami złoto. Srebro traktowane jest trochę po macoszemu, często ze względu na swoje szerokie zastosowanie w przemyśle (tylko ropa naftowa ma więcej zastosowań) uważane jest bardziej za metal przemysłowy niż szlachetny.

silver, coin, currency

         Jednak z uwagi na swoje podobne zachowanie do złota, jeśli chodzi o wzrosty i spadki ceny, może być świetnym sposobem dywersyfikacji inwestycji w drogocenne metale. Pokrótce opiszę teraz najważniejsze cechy srebra – wiedza czerpana ze wspomnianej tu książki Cezarego Głucha:

  • O ile złoto jest unikalne i jest go bardzo mało to srebra jest….jeszcze kilkadziesiąt razy mniej. Poza tym praktycznie cały wydobywany kruszec trafia od razu do przemysłu więc w wolnym obrocie pozostaje go naprawdę garstka.
  • Srebro jest wydobywane nijako przy okazji wydobycia innych metali – tylko ¼ wydobycia pochodzi z typowych kopalni srebra. Dla przykładu trzecim na świecie producentem srebra jest nasz KGHM, który znany jest raczej z wydobycia miedzi.
  • Srebro jak i złoto dobrze zachowuje się w środowisku rosnącej inflacji i niskich stóp procentowych. Jak wszystkie surowce i metale jego cena rośnie przy spadającej cenie dolara względem innych walut. Również zmienność cen srebra jest bardzo duża. Jako przykład można podać lata 2001 do 2020. Najpierw do roku 2011 cena srebra rosła z okolic 5 USD/uncja do prawie 47 USD/uncja, żeby w kolejnej dekadzie spaść o 70% do poziomu 14 USD/uncja.

Srebro jest trudniejsze do przechowywania z uwagi na swoją cenę. Jest ona znacząco niższa w porównaniu do złota (na dzień dzisiejszy około 25 USD/uncja srebra vs. 1850 USD/uncja złota), więc aby ulokować większą ilość kapitału w tym metalu trzeba kupić znacznie większe ilości kruszcu. Mając 10.000 PLN wystarczy kupić 1 złotą monetę + 10 g sztabkę. Przy srebrze należałoby kupić około 90 takich 1 uncjowych monet (ponad 2,7 kg metalu!)

Inwestowanie w metale szlachetne...

      Jak możemy inwestować w metale szlachetne pokazuję na poniższym diagramie. Nie są wszystkie sposoby jednak na bazie mojej dotychczasowo zdobytej wiedzy uważam, że są to sposoby najprostsze dla początkujących inwestorów.    

     Jako, że będę tutaj opisywał konkretne produkty inwestycyjne na początek niezbędna informacja.

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715).

     Obowiązki mamy już za sobą, skupmy się zatem na możliwościach zakupów metali szlachetnych.

    Pierwszy ze sposobów to zakup fizycznego metalu od dealera/mennicy. Można to zrobić stacjonarnie odwiedzając siedziby rozlokowane w dużych miastach lub online zamawiając produkty przez Internet. Zakupione złoto i srebro w tym drugim przypadku dostarczane jest przez firmę kurierską. Dostawy odbywają się w zależności od dostępności towarów – czasem monety czy sztabki wysyłane są następnego dnia, innym razem dostawa potrafi zająć kilka lub nawet kilkanaście dni. Rozumiem, że niektórzy mogą mieć obawy co do uczciwości sprzedawców, tym bardziej, że zapłacić trzeba przed wysyłką. Nie jest to komfortowa sytuacja, kiedy wpłacamy kilka lub kilkanaście tysięcy złotych i widzimy, że czas oczekiwania na produkty to dla przykładu 14 dni. Moim jednak zdaniem jeśli dokona się zakupu w renomowanej mennicy, istniejącej na rynku od bardzo długiego czasu to możemy mieć pewność co do samej dostawy jak i autentyczności monet. W Polsce działa co najmniej kilka mennic, o których słyszałem od osób obeznanych w temacie, że są godne zaufania. Jeśli ktoś będzie zainteresowany tematem zakupów to proszę o mailowy kontakt, gdzie będę w stanie podać miejsca, w których można dokonywać zakupów bez strachu o uczciwość kontrahenta.

     W przypadku złota, kiedy będę inwestował w fizyczny metal, skupię się na najpopularniejszych monetach bulionowych. Są to: południowoafrykański Krugerrand, kanadyjski Liść Klonowy, amerykański Orzeł, wiedeńscy Filharmonicy i australijski Kangur. Stanowią około 80% rynku. Oczywiście rodzajów monet jest więcej jednak zależy mi tym, aby zakupione przeze mnie monety były powszechnie akceptowalne i łatwo zbywalne. Wyżej wymienione monety kupuje się w postaci czystych monet inwestycyjnych ważących około 31,1 g czyli 1 trojańską uncję. Jest to międzynarodowy standard. Z powodu obecnej ceny złota nie zawsze byłoby na rękę kupować aż 1 uncję (cena około 7.500 PLN). Dlatego w przypadku chęci mniejszych zakupów warto przyglądać się sztabkom inwestycyjnym najpopularniejszych producentów (np. Valacambi, C.Hafner, Heraeus). Niestety im mniejsza gramatura zakupionego złota tym większa prowizja sprzedawcy. Trzeba pamiętać, że mennice sprzedają złoto i srebro po cenie uzależnionej przede wszystkim od ceny złota na giełdzie (giełda COMEX) dodając do niej swoją marżę. Im większa gramatura kupowanego złota tym mniejszy procentowo udział marży w finalnej cenie. Dodatkowo warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy. Marża sprzedawców nie jest stała. Waha się w zależności od ogólnoświatowej dostępności oraz popytu na kruszce. Jako przykład można tu podać czas po wybuchu paniki covidowej, kiedy zamknięte zostały główne szlaki dostaw (światowy lockdown). Po pierwsze praktycznie nie można było dostać złota czy srebra w fizycznej postaci od mennic. Jeśli już udało się gdzieś dostać monety czy sztabki trzeba było czekać na dostawy nawet 45 dni. Po drugie kiedy już przywrócono częściowo dostawy to popyt był tak duży, że sprzedawcy zaczęli narzucać ogromne marże przekraczające nawet 10-15% w stosunku do ceny giełdowej. Obecnie kiedy przeglądam oferty najpopularniejszych mennic widzę, że marże są na poziomie 3-5%.

https://www.providentmetals.com/

     Srebro również, moim zdaniem, najlepiej kupować w postaci najpopularniejszych monet 1 uncjowych – te same odpowiedniki co w przypadku złota. Z powodu dużo niższej ceny nie kupujemy pojedynczych monet, a tuby (25 sztuk) lub pudełka (500 sztuk). Oczywiście im większe zakupy tym mniejsza marża ze strony sprzedawcy.

    Co przemawia za zakupami fizycznego metalu ? Przede wszystkim to, że część majątku może dzięki temu być trzymana poza finansowym systemem. Poza tym wszelkie fizyczne dobra nie kuszą tak bardzo jeśli chodzi o chęć sprzedaży w kryzysowych sytuacjach. W przypadku akcji widząc codzienne wahania kursów możemy łatwiej wykonać nerwowe ruchy. Praktycznie jednym kliknięciem myszki możemy sprzedać walory. Jeśli mamy fizyczny metal to zazwyczaj chowamy go gdzieś głęboko i nie denerwują nas tak wahania cen. Fizyczny metal jest po prostu trudniej zbyć w krótkim czasie. Podobnie jest z nieruchomościami – przecież nikt nie rwie sobie włosów z głowy w przypadku informacji, że ceny transakcyjne mieszkań spadły o 10% r/r. Wadą fizycznych zakupów jest problem z przechowywaniem oraz często wysokie marże powodujące znaczne rozjazd pomiędzy cenami giełdowymi złota i srebra oraz ich fizycznymi odpowiednikami.

    Drugim sposobem inwestycji w złoto oraz srebro są zakupy ETF-ów na giełdach poprzez rachunki maklerskie. O samych ETF-ach wspominałem w tym wpisie. W polskich domach maklerskich mamy dostęp do co najmniej kilkunastu funduszy pasywnych, które zachowują się podobnie do cen złota na giełdzie. Dlatego też przy małym budżecie lub strachu przed przechowywaniem fizycznego metalu warto zastanowić się nad zakupem jednostek jednego z takich ETF-ów. Warto zwrócić uwagę na jedną istotną kwestię – czy dany ETF na złoto lub srebro jest w pełni zabezpieczony fizycznym metalem czy nie jest. Moim zainteresowaniem cieszą się jedynie fundusze w pełni zabezpieczone fizycznym kruszcem. Poniżej przykładowa karta charakterystyki ETF-u odzwierciedlająca zachowanie się ceny złota na giełdzie.

    Jest to notowany m.in. na giełdzie we Frankfurcie (dostępny chociażby w domu maklerskim BOŚ) fundusz The Royal Mint Physical Gold ETC. Jest to ETF w pełni zabezpieczony fizycznym metalem. Widzimy ile uncji jest w posiadaniu funduszu, ich wartość, ile wynosi liczba jednostek oraz ich obecna cena, a także na ostatniej pozycji (replication method) informację o fizycznym zabezpieczeniu funduszu. Na stronie ETF-u możemy znaleźć więcej informacji jak listę numeryczną sztabek, a także miejsce ich przechowywania. Moim zdaniem jeśli zamiast fizycznych zakupów wybieramy inwestycje poprzez akcje funduszy ETF to warto szukać właśnie takich, które są w pełni zabezpieczone prawdziwym kruszcem.

   Oczywiście kupując jednostki ETF nie kupujemy konkretnych sztabek czy monet. Kupujemy jedynie cyfrowy zapis potwierdzający nabycie jednostek funduszy, który owe jednostki zabezpiecza fizycznym metalem. W takim wypadku musimy mieć na uwadze ryzyko wyboru emitenta. Trzeba zdawać sobie sprawę, że każda instytucja może popaść w tarapaty i w takim wypadku możemy zostać jedynie z pustym papierkiem. Fundusz taki w razie jakiegoś ogromnego kryzysu odmówi wydania złota i nic prawdopodobnie na to nie poradzimy. Są to dosyć katastroficzne, mało prawdopodobne wizje, ale….możliwe do wyobrażenia. W przypadku fizycznego zakupu nie mamy tego ryzyka. Zaletą ETF-ów jest szybkość z jaką możemy spieniężyć nasze aktywa, brak konieczności problematycznego przechowywania oraz brak marży ze strony sprzedawcy (trzeba wliczyć tylko prowizje maklerskie za sam zakup/sprzedaż tak jak w przypadku akcji oraz roczny koszt zarządzania samego funduszu, który jednak jest już wliczony w cenę jednostki i zazwyczaj wynosić będzie około 0,4-0,5%). Na giełdach, tak jak w przypadku złota, obecne są również ETF-y na srebro, również często w pełni zabezpieczone fizycznym metalem.

    Ostatnim ze sposobów inwestowania w metale szlachetne jest kupowanie akcji spółek wydobywczych. Nic tak nie wpływa na wyższą, bądź niższą wycenę spółek wydobywczych jak kurs złota lub srebra. Na podobnej zasadzie spółki naftowe uzależnione są od cen ropy na rynku, a kurs akcji KGHM zależy od cen miedzi. Im ceny surowców wyższe tym większe zyski spółek wydobywczych. Dlatego też można zapewnić sobie ekspozycję na metale szlachetne poprzez kupowanie akcji takich właśnie firm.

    Tutaj jednak mała uwaga. Nie są to wahania proporcjonalne do zmian kursu samych metali. Poniżej wykres obrazujący zachowanie się cen samego złota (niebieska linia) oraz dwóch ETF-ów skupiających duże spółki wydobywcze (zielona linia) oraz małe spółki wydobywcze (czerwona linia).

złoto i spółki wykres

    Możemy zaobserwować, że kiedy kurs złota rośnie, kursy akcji spółek wydobywczych rosną jeszcze bardziej. Niestety przy spadkach zasada jest ta sama i w takim wypadku spółki tracą mocniej niż sam metal. Co więcej małe spółki wydobywcze są jeszcze bardziej zmienne w porównaniu do spółek dużych i wahania ich kursów są jeszcze większe.

    Tym sposobem przechodzimy do sposobu inwestowania w spółki wydobywcze. Moim zdaniem nie ma sensu wybierać poszczególnych spółek, sprawdzać, które mają lepsze perspektywy rozwoju, które są w lepszej sytuacji finansowej, a które w gorszej. Jak zwykle w takim momencie można popełnić błąd co do wyboru spółki. Jako, że nie jestem analitykiem giełdowym i szkoda mi czasu na takie analizy (które i tak finalnie mogłyby być błędne) wolę skupić się na wyborze zapewniającym najszerszą możliwą dywersyfikację, także geograficzną. I znów z pomocą przychodzą nam fundusze typu ETF skupiające akcje bardzo wielu spółek z szerokiego rynku. Staram się zawsze kupować te ETF-y, które dokonują replikacji fizycznej (rzeczywiście skupują akcje spółek), niż te, które dokonują replikacji syntetycznej (nie wchodząc w szczegóły nie kupują one fizycznych akcji, a różne instrumenty pochodne mające naśladować zachowanie się akcji). Przykład takiego ETF poniżej. Notowany jest on na giełdzie we Frankfurcie, dostępny także z polskich domów maklerskich – VanEck Vectors Gold Miners UCITS ETF.

GDX

     Jak widzimy struktura funduszu to pełna fizyczna replikacja (Product structure – Physical). Sam fundusz skupia 53 różne spółki z 7 krajów. Ponad 75% to akcje spółek z Kanady, USA oraz Australii.

Kupmy sobie baryłkę ropy... O surowcach

     Wpis ten poświęcony jest głównie metalom szlachetnym, ale warto przy okazji pochylić się nad innymi surowcami. Tak samo jak w przypadku metali szlachetnych są one aktywem zachowującym się najlepiej w środowisku rosnącej inflacji oraz słabnącego dolara. Co więcej nie zawsze zachowują się one jak chociażby akcje. W trakcie bessy na rynkach akcji surowce mogą zachowywać się zupełnie przyzwoicie.

    Myśląc o surowcach na myśl większości przychodzi ropa naftowa. Nie ma co się temu dziwić, gdyż jest to najważniejszy obecnie surowiec dla gospodarki. Wartość rynku ropy jest większa niż wszystkich innych surowców razem wziętych. Jednak mimo to nie wolno zapominać o innych surowcach takich jak gaz ziemny z grupy energetycznych, miedź czy nikiel z metali przemysłowych czy soja, kukurydza, cukier oraz kakao z grupy surowców rolnych.

     O ile w przypadku złota czy srebra możemy zamiast ETF-ów kupować metale szlachetne w postaci fizycznej, tak w przypadku surowców byłoby to co najmniej problematyczne…No chyba, że macie na tyle miejsca, aby kupić sobie baryłkę ropy, tonę cukru, kakao czy kukurydzy.

refinery, pump, oil pump

    W przypadku pozostałych surowców pozostają nam fundusze ETF odwzorowujące zachowanie się surowcowych indeksów (indeksów surowcowych jest kilka i wahania ich wartości mogą się od siebie różnić ze względu na różny procentowy udział zawartych w nich surowców). Jednostki kupujemy tak jak akcje poprzez rachunek maklerski. Jako przykładowy ETF przedstawić mogę notowany na giełdzie we Frankfurcie Market Access Rogers International Commodity Index UCITS ETF. Dostępny jest on chociażby w domu maklerskim banku BOŚ. Odwzorowuje on zachowanie indeksu Rogers International Commodity Index® Skład indeksu możecie znaleźć na stronie  RICI (index)

     Jeśli chodzi o surowce inne niż metale szlachetne nie mamy dostępu do ETF-ów o replikacji fizycznej. Wszystkie one replikują zachowanie się indeksów poprzez replikację syntetyczną kupując i sprzedając kontrakty terminowe na poszczególne surowce. Jest to jednak normalne, gdyż jak pisałem my sami także nie możemy nabywać poszczególnych surowców w celach inwestycyjnych w formie fizycznej.

Miejsce surowców i metali szlachetnych w moich portfelach...

     Gdzie widzę miejsce dla surowców w moim planie inwestycyjnym ? Na chwilę obecną jedynie w portfelu długoterminowym. Jest to związane z wielkością kapitału zgromadzonego w poszczególnych portfelach. W portfelu dzieci ze względu na ograniczoną jego wielkość musiałem skupić się na innych aktywach (akcje, obligacje indeksowane inflacją oraz metale szlachetne). Ze względu na zmienność surowców oraz metali szlachetnych nie ma dla nich miejsca w poduszce finansowej. Z kolei w portfelu ofensywnym skupiać się będę przede wszystkim na rynku akcyjnym testując różne aktywne strategie.

    W portfelu długoterminowym mogę sobie pozwolić na większą dywersyfikację aktywów. Nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji, ale przychylam się na ten moment do ich udziału w całkowitym kapitale zgromadzonym w portfelu emerytalnym na poziome 5-10%. Ich rolą będzie przynoszenie wyższych stóp zwrotu w czasach wysokiej, rosnącej inflacji. Poza tym, jak napisałem wcześniej, surowce zachowują się często inaczej niż akcje oraz obligacje i mogą niwelować ewentualne straty aktywów akcyjnych podczas okresów bessy.

     Metale szlachetne w moich portfelach (dzieci oraz długoterminowym) mają przede wszystkim zabezpieczać wartość majątku. Jak pokazałem doskonale przenoszą wartość pieniądza w czasie. Również w razie rosnącej inflacji powinny zyskiwać na wartości. Dzięki ich obecności portfele są lepiej zdywersyfikowane i przygotowane na różne sytuacje na rynkach finansowych. Patrząc na ogromną skalę dodruku papierowego pieniądze przez wszystkie banki centralne, praktycznie zerowy poziom stóp procentowych przypuszczam, że inflacja z roku na rok będzie rosła. W takim wypadku może być to dobre środowisko dla moich inwestycji w surowce oraz złoto i srebro. Nie chodzi jednak o przewidywanie przyszłości, a przygotowanie portfela na różne scenariusze.

    O ile w przypadku surowców zamierzam inwestować jedynie poprzez ETF-y, o tyle w przypadku metali szlachetnych sytuacja nie jest już taka prosta. Ze względu na ilość kapitału zgromadzoną w poszczególnych portfelach oraz lekki strach przed trzymaniem metali szlachetnych w domu postanowiłem na początku inwestować poprzez ETF-y na złoto i srebro. W trakcie poprzedniego roku nabywałem w różnych odstępach czasowych jednostki funduszy replikujących zachowanie dwóch najważniejszych metali szlachetnych. Obecnie moja ekspozycja na kruszce spełnia oczekiwania co do jej poziomu i w najbliższym czasie nie zamierzam jej zmieniać. Jej poziom będę opisywał przy okazji opisu poszczególnych portfeli, a procentowy udział metali szlachetnych w portfelu dzieci poznacie już w niedzielę. Odnośnie portfela długoterminowego poziom udziału metali szlachetnych opiszę w późniejszym terminie kiedy portfel ten zostanie w całości zbudowany.

    Jednak co fizyczne aktywa to fizyczne aktywa. W przyszłości z pewnością będę chciał zamienić ETF-y na fizyczne metale. Nie chciałbym wszystkich moich aktywów (akcje, obligacje, metale szlachetne) mieć w postaci cyfrowych zapisów na wirtualnych rachunkach. Kiedy już się to stanie z pewnością opiszę to na łamach tego bloga i podzielę się wrażeniami J

    Na koniec zapraszam już teraz wszystkim na niedzielę 31.01.2021, gdzie opiszę szczegółowo mój portfel przeznaczony dla dzieciaków. Na jakiś czas koniec z teorią. Będzie sama praktyka i szczegóły moich inwestycji. Portfel ten w całości zbudowany jest od końca listopada, więc pracuje już pełne dwa miesiące.

Do zobaczenia !

refugees, economic migrants, financial equalization

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close