Budujemy strategię inwestycyjną cz. 3 – Spróbujmy pobić rynek. Portfele aktywne

chart, trading, courses

       Na początku mojej przygody z inwestowaniem zabrałem się za zdobywanie niezbędnej wiedzy. Zanim zasiliłem rachunek maklerski pierwszym przelewem przeczytałem kilka książek, poobserwowałem jak zachowują się giełdowe rynki, przeszukałem Internet w poszukiwaniu wiarygodnych źródeł i ciekawych analiz, a nawet wziąłem udział w szkoleniu organizowanym przez Giełdę Papierów Wartościowych. Na pierwszy rzut oka wszystko miało ręce i nogi. Mimo to, kiedy w końcu postanowiłem rozpocząć realne lokowanie środków, nie ustrzegłem się wielu błędów. Zgłębiając inwestycyjną wiedzę dochodziłem do coraz większego przekonania, że idealną dla mnie strategią jest inwestowanie pasywne oparte o zdywersyfikowany portfel – mało absorbujące, przy odpowiednim podejściu mniej ryzykowne, spokojne, wyważone… Model ten szczegółowo opisałem w poprzednim tygodniu (link)

      Z czasem jednak im bardziej wkręcałem się w rynki finansowe dochodziłem do wniosku, że mi to nie wystarczy, że chcę czegoś więcej. Teraz po prawie roku od ulokowania pierwszej złotówki, po przeczytaniu kolejnych kilkunastu książek wiem, że przynajmniej część swoich oszczędności chcę inwestować w sposób aktywny. Myślę, że to nie jest tak, że każdy musi przejść taką drogę jak ja. Zapewne dotyczyć to będzie nawet mniejszości. Większość z Was nawet jeśli zainteresuje się choć trochę inwestowaniem to poprzestanie na portfelu pasywnym i stwierdzi, że wszelkie analizy techniczne czy fundamentalne, wykresy oraz sprawozdania finansowe są kompletną stratą czasu. I bardzo dobrze! Moim zdaniem dla ponad 90% ludzi wystarczający jest model pasywny, który zrozumieją i, z którym będą się czuli komfortowo. Jednak uważam również, że nieliczni zainteresują się tematem na tyle mocno, że chcieć będą czegoś więcej. Nie uważam, że są oni lepsi lub gorsi od pierwszej grupy. Absolutnie nie o to tutaj chodzi. Niektórzy po prostu złapią bakcyla na tyle, że właśnie poprzez różne strategie aktywne będą chcieli dać upust swojej ciekawości i zatracą się w swoim nowym „hobby”. Sytuację taką porównuję zawsze do amatorów piwa. Dla większości smakoszy w zupełności wystarczyć będzie próbowanie różnych gatunków tego trunku. Nieliczni zainteresują się tematem na tyle, że sami zajmą się produkcją.

Założenia portfela aktywnego...

       Głównym założeniem aktywnego sposobu inwestowania jest chęć pobicia rynku – osiągnięcia wyższych stóp zwrotu niż oferuje w danym okresie rynek, albo osiągniecia mniejszej straty i ochrony kapitału w skrajnych przypadkach. Inwestor próbuje po prostu przewidzieć co w danej perspektywie czasowej (bliższej bądź dalszej) będzie modne i da zarobić. Może to robić na podstawie różnych analiz – np. technicznej, czyli opartej o czytanie wykresów, lub fundamentalnej, opartej o sprawozdania finansowe przedsiębiorstw oraz fundamenty i perspektywy innych aktywów. Nie chodzi tu jednak o szczęście, trafienie szóstki w totka. Gwiazd jednego sezonu jest wiele. Chodzi o pobijanie rynku w długiej, liczonej w latach lub dekadach, perspektywie. Takich zdolnych inwestorów aktywnie lokujących swoje środki jest naprawdę niewielu. Inwestowanie aktywne nie jest proste, co pokazałem chociażby w tym wpisie (link), gdzie mogliście zobaczyć jak niewiele funduszy aktywnie zarządzanych (TFI) osiąga lepsze od rynku stopy zwrotu (udaje się to jedynie 1 na 4). W funduszach takich pracują przecież zawodowi analitycy, którzy spędzają całe dnie nad analizowaniem spółek, a i tak finalnie w większości przypadków przegrywają z pasywnymi indeksami cenowymi. Drugą ważną kwestią jest określenie realnych możliwości jakie możemy osiągnąć poprzez aktywne inwestowanie. Czasem obserwując potężne jednodniowe wzrosty na niektórych aktywach sięgające kilkudziesięciu procent można odnieść wrażenie, że giełda to doskonały sposób na zbicie majątku w krótkim czasie. Zazwyczaj jest to jednak marzenie ściętej głowy. Słuchając czy czytając wypowiedzi najbardziej znanych inwestorów (na rynkach obecnych z sukcesami od kilkunastu-kilkudziesięciu lat) dojść można do wniosku, że średnioroczne zyski w długim terminie na poziomie 20-30% to znakomity wynik. Pamiętając trzeba przy tym, że dla ludzi tych inwestowanie jest ich pracą. Spędzają na analizach po kilka, kilkanaście godzin dziennie. To jakie szanse na powtórzenie ich wyniku mamy my, inwestorzy amatorzy, którzy mamy swoje rodziny, etaty, a samo inwestowanie to co najwyżej nasze hobby, na które poświęcić możemy ułamek tego czasu? Odpowiedź na to zagadnienie pozostawiam Wam. Nie piszę tego wszystkiego, aby Was zniechęcić. Piszę to, abyście mieli realne spojrzenie na to co można osiągnąć na finansowych rynkach.

modern technologies, marketing, business analyst

Główne cechy inwestowania aktywnego:

  • CZAS. Zazwyczaj bardziej czasochłonne od inwestowania pasywnego. Większość strategii opartych o aktywne lokowanie środków wymaga od inwestora poświęcenia znacznie więcej czasu i energii. Choć są strategie aktywne zajmujące bardzo niewiele czasu (chociażby opisana przeze mnie strategia Global Equity Momentum) to zazwyczaj szczegółowa analiza aktywów wymaga większego zaangażowania.
  • RYZYKO. Inwestowanie aktywne nie musi być wcale bardziej ryzykowne od inwestowania pasywnego. Natomiast kontrola tego ryzyka wynika z innych aspektów. W portfelach pasywnych próbujemy kontrolować poziom ryzyka na wejściu, wybierając odpowiednie proporcje zdywersyfikowanych aktywów. W portfelach aktywnych ryzyko kontrolujemy głównie na wyjściu ustalając poziom przy jakim wycofujemy się z danej inwestycji jeśli będzie ona szła w innym kierunku niż założyliśmy (na wejściu ryzyko kontrolujemy poprzez ustalenie wysokości zaangażowanego kapitału).
  • KOSZTY. Inwestowanie aktywne zazwyczaj wymaga większej liczby transakcji, co powoduje wyższe koszty transakcyjne przeprowadzanych inwestycji, chociaż zależne jest to również od oferty naszego biura maklerskiego.
  • AKTYWA. Strategie pasywne można stosować inwestując zarówno w wirtualne papiery – akcje, ETF-y, obligacje detaliczne czy korporacyjne – ale również w fizyczne dobra – nieruchomości czy metale szlachetne. W przypadku strategii aktywnych raczej skupiać się będziemy na papierach wartościowych inwestując poprzez rachunek maklerski.
  • SZEROKOŚĆ. Chodzi tu o szerokość naszych inwestycji. W przypadku strategii pasywnych często chcemy inwestować jak najszerzej zwiększając zróżnicowanie naszego portfela. Porównując to do działań wojennych atakujemy przeciwnika z użyciem wszelkich dostępnych środków i całego arsenału wliczając w to bombę atomową oraz napalm. W długim terminie przynosi to pożądane skutki (historycznie dodatnie stopy zwrotu) jednak często okupione jest to stratami wśród naszych żołnierzy oraz cywilów (przejściowe obsunięcia kapitału oraz niższe stopy zwrotu ze względu na posiadanie różnych aktywów w portfelu). Tymczasem w inwestowaniu aktywnym jesteśmy jak jednostka specjalna, jak snajper. Wybieramy na nasz cel przeciwnika i staramy się go zlikwidować jednym, celnym strzałem. Inwestor taki szuka konkretnych spółek lub branż, które jego zdaniem osiągną wyższą stopę zwrotu od rynku i w nie lokuje środki. Poszukuje on aktywów, które w danej perspektywie czasowej będą zachowywać się lepiej niż pozostałe.
  • TRUD. Nie ma co ukrywać, że inwestowanie aktywne wymagać od nas będzie większej wiedzy i zaangażowania niż budowanie pasywnych portfeli. Czasem wydawać by się mogło, że wystarczy do tego intuicja. Rzeczywiście może być ona pomocna jednak moim zdaniem mylona jest ona często ze zwykłym szczęściem. W długim terminie suma szczęścia i pecha zawsze dąży do zera i to co zarobimy w jednym roku możemy łatwo stracić w kolejnym. Inwestowanie aktywne to ciężka praca, mozolne analizy, godziny wpatrywania się w wykresy. Oczywiście, jak pisałem wcześniej, są przykłady strategii aktywnych, które nie wymagają takich umiejętności i mogą być „prostsze”, jednak w dalszym ciągu inwestowanie pasywne będzie zawsze dużo łatwiejsze dla początkujących inwestorów*

* jako przykład mogę podać samego siebie. Początkowo myślałem, że analizowanie fundamentów firm i czytanie ich sprawozdań to w miarę łatwa i przyjemna robota. Oczami wyobraźni widziałem w siebie jak spośród setek przedsiębiorstw wybieram nowego Apple’a lub Amazona. Szybko jednak zdałem sobie sprawę, że samo zdobywanie wiedzy z zakresu finansów przedsiębiorstw to ciężki kawałek chleba, a porównywanie spółek na podstawie ich sprawozdań i wyszukiwanie perełek to jak szukanie igły w stogu siana. Czytałem, analizowałem, przeglądałem kolejne bilanse oraz rachunki zysków i strat, a wcale nie miałem wrażenia, że do końca rozumiem to co robię. W tym jak ciężkie to zadanie utwierdziła mnie lektura „Analizy Fundamentalnej” Johna C. Ritchie’go. Właściwie lektura jeszcze nie ukończona…strasznie się to czyta J

Fundamenty czy technika ?

        Zanim przejdziemy do przykładów konkretnych strategii krótko o tym na czym możemy opierać aktywne inwestowanie:

1. Analiza fundamentalna. Jeśli ktoś czytał książkę „Inteligentny Inwestor” B. Graham’a to na pewno wie o co chodzi. Jeśli chcecie być jak W. Buffet to jest to sposób inwestowania dla Was. Jak sama nazwa mówi opiera się o fundamenty aktywów. W przypadku spółek mogą być to sprawozdania finansowe, perspektywy dla danej branży, a w przypadku metali szlachetnych czy obligacji są to analizy makroekonomiczne, perspektywy inflacyjne lub przyszłe poziomy stóp procentowych.

       Jeśli chodzi o sprawozdania finansowe i ocenianie samych spółek to inwestor dąży do porównania przedsiębiorstw ze sobą i wychwyceniu tych, które jego zdaniem będą spisywać się lepiej od pozostałych. Może to robić porównując ich aktywa, perspektywy rozwoju, zyski, przychody, wypłacane dywidendy czy poziom zadłużenia. Z drugiej strony inwestor taki posługiwać się może analizą całych sektorów czy branż i przypuszczać szybszy rozwój jednych kosztem drugich. Możliwości jest wiele, a w dalszej części wpisu pokażę jedynie mały wycinek prezentując prostą analizę wskaźnikową.

       Wskaźniki fundamentalne mają nam pomóc porównywać przedsiębiorstwa ze sobą. Patrząc na sprawozdania finansowe dwóch firm z tej samej branży niewiele dowiemy się porównując suche wartości przedstawiające ich zysk netto, przychody czy poziom gotówki. Widząc np. rosnące z roku na rok zadłużenie można ulec wrażeniu, że firma ma się co raz gorzej. Jednak może się okazać, że w tym samym czasie jeszcze szybciej rosną jej aktywa, co jest pozytywnym efektem. Łatwiej więc zestawiać ze sobą spółki na podstawie różnych wskaźników. Jest ich naprawdę dużo, dlatego na potrzeby tego wpisu przedstawię te najbardziej popularne:

  • Cena / zyski (C/Z, Price / Earnings – P/E) – uzyskujemy dzieląc cenę pojedynczej akcji przez zysk netto na jedną akcję uzyskany przez firmę w ostatnich 12 miesiącach. Im wartość niższa tym przyjmuje się, ze spółka jest bardziej niedowartościowana. Dla firm z różnych sektorów i branż wskaźnik ten przedstawia się inaczej, jednak w wielu opracowaniach możemy przeczytać, że neutralny poziom to wartość pomiędzy 8-10. Wszystko poniżej sugerować może, że cena akcji danej spółki jest niższa niż powinna i istnieje duża szansa na wzrost kursu. Wartości powyżej sugerować mogą sytuację odwrotną – przewartościowanie spółki i możliwe spadki kursu. Pamiętać należy, że wskaźnik ten to nie wyrocznia i nie należy go stosować jako samodzielnego sygnały kupna lub sprzedaży. Warto zestawiać ze sobą C/Z na tle innych firm z tej samej branży. Szczególnie widoczne jest to w przypadku firm nowoczesnych technologii oraz producentów gier, gdzie wartości wskaźnika 30 i więcej to norma.
  • Cena / Wartość księgowa (C/WK, Price / Book value – P/BV) – uzyskujemy dzieląc kapitalizację spółki (cena akcji x liczba wszystkich akcji) przez jej wartość księgową (Aktywa spółki – zobowiązania spółki). W skrócie wskaźnik ten mówi nam ile płacić musimy za 1 złotówkę aktywów netto firmy. Przeglądając literaturę możemy przyjąć, że pożądany poziom wskaźnika to wszystko poniżej poziomu 1,5. Bardzo pożądane są spółki osiągające poziom poniżej 1,0. Poziom taki sugerować może, że aktywa jakie posiada spółka są warte więcej niż jej wycena rynkowa, co może wskazywać na niedowartościowanie spółki i możliwy wzrost kursu. Tak jak w przypadku poprzedniego wskaźnika nie należy traktować wskaźnika C/WK jako jedynej słusznej drogi. Szczególnie wysokie poziomy wskaźnik ten osiąga w przypadku spółek nowoczesnych technologii i nie oznacza to wcale kłopotów. Należy porównywać poziomy tego wskaźnika na tle innych spółek z branży dla lepszego obrazu.
  • Wskaźnik ogólnego zadłużenia – uzyskujemy dzieląc zobowiązania ogółem spółki przez jej aktywa ogółem. Pokazuje stosunek zadłużenia do majątku przedsiębiorstwa. Utarło się, że wartości wskaźnika poniżej 0,5 oznaczają finansową siłę firmy, podczas gdy wskaźniki powyżej 0,5 mogą być groźne w przypadku pogorszenia się sytuacji gospodarczej. W takim momencie spółka posiadająca nadmierne zadłużenie może sobie nie poradzić.
  • Rentowność kapitału własnego (ROE – return on equity) – ulubiony wskaźnik Buffet’a. Uzyskujemy dzieląc zysk netto spółki osiągnięty w ciągu 12 miesięcy przez kapitał własny spółki i mnożąc przez 100%. Im wyższa wartość tego wskaźnika tym atrakcyjniejsza spółka, szczególnie jeśli w kolejnych badanych okresach ulega on poprawie.
annual, report, book

2. Analiza techniczna. Inwestowanie oparte na czytaniu wykresów i analizie wskaźników powstałych przez porównywanie bieżących i przeszłych cen, wolumenów obrotu oraz czasu. Tak naprawdę inwestor często nie musi nawet wiedzieć w co inwestuje. W lokowaniu środków w tej strategii nie chodzi o to co i jak dana spółka robi. Chodzi o przewidywanie przyszłych cen na podstawie wykresów pokazujących zachowanie się cen historycznych. Często wygląda to jak czarna magia, ale naprawdę potrafi być skuteczne.

    Jednym z głównych założeń analizy technicznej jest moim zdaniem analiza trendu. Inwestor patrząc na wykres próbuje określić czy dany walor (aktywo) jest w trendzie wzrostowym czy spadkowym Innymi słowy czy jego cena w danym okresie wzrasta czy spada i na tej podstawie dokonuje transakcji. Znane jest powiedzenie „trend jest Twoim przyjacielem”. Uwagę należy zwrócić na perspektywę czasową w jakiej badamy trend, gdyż patrząc np. na wykres „dzienny” danej spółki można odnieść wrażenie, że jest ona w trendzie wzrostowym. Mając jednak szerszą perspektywę i wykres „tygodniowy” zauważymy, że badana spółka od dłuższego czasu jest jednak w trendzie spadkowym. Przykład poniżej.

     Wykres dzienny spółki Medicalgorithmics za okres ostatnich dwóch miesięcy. Gdyby inwestor kierował się takim interwałem czasowym mógłby pomyśleć, że spółka jest w stabilnym trendzie wzrostowym. Cena pnie się do góry z okolic 20 PLN do ponad 26 PLN za akcje, co daje wzrost w tym okresie o ponad 30%.

Ale kiedy spojrzymy na wykres tygodniowy…

     Zobaczymy, że spółka od połowy 2017 roku straciła ponad 92% swojej wartości (spadek z 340 PLN na 26 PLN za akcje). Przeglądając wykresy warto więc sprawdzać notowania aktywów w różnych interwałach czasowych.

     Innym ciekawym przykładem jest analiza techniczna oparta o tzw. formacje. Przeglądając wykresy kolejnych spółek inwestor stara się dojrzeć na swoim monitorze jedną z wielu formacji sugerujących przyszłe zachowanie się ceny akcji i na tej podstawie dokonać inwestycji. Istnieje co najmniej kilkadziesiąt formacji, które zostały opisane w rozmaitej literaturze. Dla chcących zgłębić ich tajniki polecam książkę John’a J. Murphy’iego „Analiza Techniczna Rynków Finansowych”. Na potrzeby tego wpisu zaprezentuję tylko dwie przykładowe. Pierwsza z nich będzie sugerowała zmianę trendu z wzrostowego na spadkowy – tzw. Formacja „głowy z ramionami”.

     Inwestor widząc tworzenie się powyższej formacji, a w szczególności jej prawego ramienia mógłby przypuszczać, że w perspektywie kolejnych tygodni spółka przejdzie z trendu wzrostowego w trend spadkowy i sprzedać na tej podstawie swoje akcje. Jak widać w tym przypadku byłaby to dobra decyzja. Niestety nie zawsze jest to takie proste. Często jedni inwestorzy widzą daną formację, podczas gdy inni jej nie dostrzegają. Jest to dosyć subiektywny sposób inwestowania związany z indywidualną interpretacją tego co widzi się na wykresie. Drugą formacją, którą chciałbym Wam pokazać jest formacja kontynuacji trendu, tzw. Formacja „chorągiewki”.

      Inwestor obserwując wykres jak wyżej mógłby dostrzec tworzącą się formacje chorągiewki i na tej podstawie podjąć decyzję o kupnie akcji spółki. Jak widać była to dobra decyzja, gdyż trend wzrostowy był kontynuowany.

      Analiza techniczna może być również oparta o wskaźniki techniczne. Jeśli myślicie, że formacji jest dużo i trudno to ogarnąć, to wspomnianych wskaźników jest jeszcze więcej. Wykresy aktywów, które możemy obserwować mogą przybierać różne postaci: słupków, linii, świec itd. Wszystkie jednak przedstawiają właściwie te same dane, które z takiego wykresu (np. dziennego) możemy odczytać: cenę otwarcia w danym dniu, cenę zamknięcia w danym dniu, a także cenę maksymalną oraz minimalną po jakiej zawarto transakcje w danym dniu. Dodatkowo ważnymi danymi, które zazwyczaj znajdują się pod wykresem jest wolumen obrotu interesującym nas aktywem oraz mijający interwał czasowy. Przykładowy wykres poniżej: 

     Właściwie wszystkie znane i używane wskaźniki bazują na wzorach matematycznych, do których podstawia się właśnie wyżej wymienione informacje. Czasem wzory te są proste (jak chociażby przy „średniej ruchomej”) innym razem bardziej skomplikowane. Na szczęście dzisiaj inwestor nie musi już liczyć wszystkiego ręcznie. Dzięki Internetowi dostęp do praktycznie wszystkich wskaźników jest darmowy za kilkoma kliknięciami myszy. Niektóre z nich pochodzą jeszcze z ubiegłego stulecia, inne są nowsze. Tworzone są przez finansistów, inwestorów lub analityków giełdowych i zapewne ich ilość będzie rosła. W dalszej części wpisu pokażę prosty przykład strategii aktywnej opartej o jeden z takich wskaźników

Odwieczny konflikt analizy technicznej i fundamentalnej...

       Na początku mojej przygody z inwestowaniem czytałem często o odwiecznym konflikcie pomiędzy inwestorami stosującymi w swoich strategiach analizę fundamentalną, a inwestorami opierającymi swoje decyzje o analizę techniczną. Przyznam szczerze, że początkowo sam starałem się obrać jedną ze stron tego bezsensownego konfliktu.

    Czytając pierwsze książki opowiadałem się po stronie obozu „fundamentalistów”. Szczególnie po lekturze książki B. Graham’a „Inteligentny Inwestor” wyobrażałem sobie siebie jako nowego W. Buffet’a, który będzie siedział nad sprawozdaniami finansowymi i wybierał spółki perełki. Chciałem być prawdziwym inwestorem kupującym nie jakieś wirtualne akcje, a prawdziwe udziały w realnych przedsiębiorstwach o solidnych fundamentach. Do „techników” podchodziłem z dużą rezerwą. Uważałem ich strategie za spekulację, a nie prawdziwe inwestowanie. Czytanie wykresów, rysowanie linii trendu, a już na pewno wypatrywanie flag, chorągiewek, głów z ramionami czy formacji odbicia martwego kota (naprawdę taka istnieje!) było dla mnie kompletnie odrealnione. Uważałem, że trzeba znać aktywa i spółki, w które lokuje się swoje pieniądze, trzeba się nimi interesować, być na bieżąco. Byłem zdania, że analiza fundamentalna jest po prostu lepsza. Przed analizą techniczną broniłem się strasznie, nawet unikałem związanej z nią literatury.

     Dopiero po dobrych kilku miesiącach zacząłem nieśmiało zaznajamiać się z analizą techniczną, czytać opracowania czy wchodzić na blogi związane z tym tematem. Uznałem, że wroga trzeba poznać. Chciałem utrwalić swoją niechęć i potwierdzić swoje przemyślenia. W miarę jednak jak pogłębiam wiedzę na temat inwestowania mój pogląd dynamicznie się zmienia. Obecnie przyznać się muszę, że choć całkowicie nie porzuciłem swojego uznania dla analizy fundamentalnej to bliżej mi do bazowania w swoich inwestycjach na analizie technicznej. Dlaczego tak mocno zmieniłem swoje poglądy ?

       Doszedłem po prostu do kilku wniosków. Po pierwsze zauważyłem, że w sprawozdaniach finansowych spółki bardzo często posiłkują się dosyć sporą dawką kreatywnej księgowości. Niestety o tym, że była to kreatywna księgowość dowiadujemy się grubo po fakcie. Dodatkowo różne firmy stosują różne metody sprawozdawczości i często ciężko jest laikowi porównać dwie spółki z tej samej branży.

     Po drugie dostęp do informacji jest na giełdzie nierówny. To co my, zwykli Kowalscy, widzimy w komunikatach publikowanych przez spółki już często potrafi być „w cenie” danego waloru. Nie raz widziałem jak kilka dni przed publikacją komunikatu kurs spółki rósł w niewyjaśnionych okolicznościach. Musimy zdać sobie sprawę z faktu, iż my maluczcy jesteśmy na ostatniej pozycji jeśli chodzi o dostęp do kluczowych informacji i tego co naprawdę dzieje się w spółce.

    W analizie technicznej tych problemów nie widzę. Tutaj nie ma miejsca na kreatywną księgowość. Wskaźniki wynikają z wzorów matematycznych i zależności pomiędzy cenami w czasie, więc o ile wykonamy obliczenia prawidłowo to każdemu wyjdzie taki sam wynik. Decyzje na podstawie tych samych wyników każdy podejmuje indywidualnie, jednak ważne dla mnie było, że przynajmniej na wejściu opieramy się wszyscy o te same dane – my, drobni inwestorzy jak i oni, wielcy, potężni tego finansowego świata J

       Ponadto mamy wszyscy taki sam, równy dostęp do informacji. Jesteśmy w stanie obserwować notowania nawet na bieżąco, a poszczególne ceny zamknięcia czy otwarcia, a także wolumeny czy ceny maksymalne/minimalne są dla wszystkich uczestników dostępne w jednym czasie. Nikt nie jest tutaj uprzywilejowany. Z tych właśnie powodów od jakiegoś czasu skłaniać się zacząłem bardziej w stronę analizy technicznej kosztem fundamentalnej.

      Nie widzę jednak przeszkód, aby obie analizy łączyć ze sobą. Np. wybierać spółki na podstawie ich perspektyw oraz wyników finansowych, a same transakcje, czyli momenty kupna oraz sprzedaży opierać na analizie technicznej opartej o wskaźniki techniczne. Taki rodzaj hybrydy jest moim zdaniem całkiem niezłym wyborem dla kogoś, kto ma trochę więcej czasu na inwestowanie. Koniec końców każdy musi sam znaleźć swój ulubiony sposób i strategię.

Przykłady strategii aktywnych...

          Spróbuję Wam teraz najkrócej jak się da opisać dwa przykłady strategii opartych o analizę fundamentalną oraz techniczną. Przedstawione poniżej będą przykładami bardzo prostymi i absolutnie nie wyczerpują tematu. Uważam jednak, że dzięki nim uda mi się lepiej wytłumaczyć na czym polegają obie strategie. Na początek fundamenty…

     Nasz przykładowy inwestor jest fanem analizy fundamentalnej. Uwielbia czytać sprawozdania przedsiębiorstw i porównywać spółki ze sobą. Jednak nie chce on bazować na swojej intuicji. Chce opierać swoje inwestycje o fundamenty firm na bazie analizy wskaźnikowej. Buduje on swoją strategię inwestycyjną krok po kroku wg schematu, o którym pisałem tutaj. Dysponuje kapitałem 50.000 PLN, który chciałby w jednym czasie rozlokować maksymalnie na 5 spółek po 10.000 PLN. Jeśli żadna spółka nie będzie spełniać kryteriów ustalonych przez inwestora pozostanie on przy gotówce.

Krok 1. i 2. Horyzont czasowy określił na 2-3 lata. Jest on człowiekiem bardzo spokojnym więc nie zniesie straty większej niż 25% zainwestowanego kapitału.

Krok 3. i 4. Inwestować będzie w akcje polskich spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Założył w związku z tym konto maklerskie w jednym z domów maklerskich.

Krok 5. Do wyszukiwania celów inwestycyjnych używa darmowego skanera akcji dostępnego na stronie Biznesradar.pl. Jego założenia wyglądają następująco:

     Ustalił on, że nie chce inwestować w firmy, których wskaźnik C/WK wynosi powyżej 1,20; wskaźnik zadłużenia ogółem powyżej 0,5, a wskaźnik C/Z powyżej 10. Dodatkowo, aby inwestować w firmy w miarę płynne ustalił średni dzienny poziom obrotu akcjami spółek na poziomie minimum 100.000 PLN. Dodatkowym kryterium był wskaźnik ROE na poziomie minimum 5.

       Po przeskanowaniu ponad 500 spółek program wyrzucił mu następujące propozycje 10 spółek spełniających ustalone przez niego kryteria:

    Skanowanie to pochodzi z dnia 18.02.2021. Jak widać skaner wyrzucił naszemu inwestorowi 10 propozycji. Na wstępie założył on inwestycję w maksymalnie 5 spółek, więc teraz jego zadaniem będzie wybór jego 5 faworytów spośród 10 propozycji. Po dokonaniu wyboru kupił on na otwarciu kolejnej giełdowej sesji akcje wybranych przez siebie 5 spółek za około 10.000 PLN każda.

    Sygnałem wyjścia z inwestycji będzie sytuacja, w której którakolwiek z wybranych spółek przestanie spełniać zaproponowane przez inwestora kryteria (zarówno pozytywnie jak i negatywnie) Sprawdza on jednak wskaźniki nie częściej niż raz na 3 miesiące. Dopóki ma maksymalną ilość spółek w portfelu nie szuka on kolejnych propozycji. Dopiero kiedy jakakolwiek spółka wypadnie z portfela ponownie szuka on kolejnej, aby ją zastąpiła. Drugim sygnałem wyjścia jest spadek ceny danej spółki o 1/4. Dzięki temu nawet kiedy wszystkie wybrane przez niego spółki zaliczą spadkową passę maksymalne obsunięcie kapitału nie wyniesie więcej niż założone przez inwestora 25%.

Krok 6. i 7. Po uprzednim przetestowaniu wybranej strategii na rachunku demo nasz inwestor zaczął inwestować realne środki na giełdzie.

Powyższe to tylko przykład i absolutnie nie należy kopiować tej strategii, ani traktować jej jako moją rekomendację. Nigdy takowej strategii nie testowałem i nie mam pojęcia jakie wyniki może uzyskać inwestor stosując się do zaproponowanych kryteriów. Nie wiem nawet czy zdołałaby ona przynosić dodatnie stopy zwrotu. Przykład ten ma jedynie służyć celom edukacyjnym.

success, curve, hand

     Nasza inwestorka w przeciwieństwie do swojego kolegi nie znosi analizy fundamentalnej. Nie interesują ją perspektywy spółek, ani tym bardziej sprawozdania finansowe, które tworzą. Jest ona fanką prostej analizy technicznej. Również dysponuje kapitałem 50.000 PLN, który będzie chciała lokować w maksymalnie 10 spółek po 5.000 PLN. Jeśli żadna spółka nie będzie spełniać kryteriów ustalonych przez inwestorkę pozostanie ona przy gotówce.

Krok 1. i 2. Horyzont czasowy określiła na 5 lat. Jest ona człowiekiem bardziej skłonnym do ryzyka, więc zniesie straty rzędu 50% zainwestowanego kapitału.

Krok 3. i 4. Inwestować będzie w akcje polskich spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, ale tylko te największe z indeksów WIG20, mWIG40 oraz sWIG80 (razem 140 firm). Założyła konto maklerskie w jednym z domów maklerskich.

Krok 5. Do wyszukiwania celów inwestycyjnych używa strony stockwatch.pl, gdzie codziennie wieczorem przegląda wykresy wszystkich 140 spółek. Strona jest darmowa i daje dostęp do notowań wszystkich spółek z warszawskiego parkietu. Dzięki niej możemy także przeprowadzić analizę techniczną na wybranych przez nas wskaźnikach lub typach wykresów.

     Inwestorka w kroku tym określiła wyraźne sygnały wejścia i wyjścia z inwestycji;

  • Sygnał wejścia: kiedy cena na zamknięciu sesji danego dnia przebije średnią cenę z ostatnich 100 dni dla danej spółki od dołu i cena ta wyższa będzie od tej średniej o co najmniej 1% wartości.
  • Sygnał wyjścia: kiedy cena na zamknięciu sesji danego dnia przebije średnią cenę z ostatnich 100 dni dla danej spółki od góry i cena ta niższa będzie od tej średniej o co najmniej 1% wartości.

    Inwestorka kupuje akcje spółek tylko w momencie przebicia średniej kroczącej od dołu. Maksymalnie może zainwestować w 10 takich spółek. Jeśli w danym momencie ma zainwestowany w akcje cały kapitał 50.000 PLN, nie szuka nowych spółek do momentu kiedy jakakolwiek z nich wypadnie z portfela. Akcje spółek kupuje na otwarciu sesji w kolejnym dniu. Dla lepszego zrozumienia sygnałów kupna i sprzedaży przedstawiam poniższy wykres:

     Jeszcze małe wyjaśnienie do średniej kroczącej. Jest to jeden z prostszych wskaźników analizy technicznej. Liczy się go dodając wszystkie ceny uzyskane przez dane aktywo na zamknięciu sesji w badanym okresie i dzieląc tę sumę przez ilość okresów. 100-dniowa średnia krocząca to suma cen z zamknięcia sesji z ostatnich 100 dni podzielona przez 100. Średnia ta nazywa się kroczącą, gdyż kroczy wraz z upływem czasu. Kolejnego dnia kiedy jest sesja giełdowa przybiera nowe wartości przesuwając się o jeden dzień do przodu.

Krok 6. i 7. Nasza inwestorka opracowała swoją strategię na bazie książki Jacka Borowiaka „Jak stworzyć system transakcyjny do inwestowania na giełdzie”. Autor co prawda inwestuje tam w fundusze inwestycyjne TFI, jednak z powodzeniem można zastosować go do akcji pojedynczych spółek. Nie testowała ona swojej strategii, gdyż zasugerowała się wynikami osiągniętymi przez autora. Nasza inwestorka sprawdza wykresy ręcznie. Wydaje się to bardzo czasochłonne, jednak przy sprawnym operowaniu komputerem i ustawieniu odpowiedniego szablonu na stronie stockwatch.pl takie przejrzenie 140 wykresów to moim zdaniem około 30-40 minut. Czas ten można z pewnością skrócić poprzez wykupienie subskrypcji na jednej z licznych platform, które pozwalają na podstawie ustalonych przez nas kryteriów skanować wszystkie spółki na raz. 

Tak jak w przypadku pierwszego inwestora tutaj również zaznaczam, że powyższe to tylko przykład i nie radzę sugerować się nim w swoich inwestycjach. Nie jest to absolutnie żadna rekomendacja. Nie testowałem tego systemu na pojedynczych spółkach z GPW.

Miejsce inwestowania aktywnego w moich inwestycjach...

      Na koniec moje osobiste przemyślenia o miejscu i roli strategii aktywnych w moich portfelach. Inwestowanie aktywne nie znajdzie się na pewno w moim portfelu bezpieczeństwa. Nie służy on do takich celów. W portfelu dzieci używam bardzo prostej strategii aktywnej (Global Equity Momentum – GEM), którą opisałem przy okazji prezentacji portfela, a do której na pewno jeszcze nie raz wrócę na łamach tego bloga. Na strategii tej opiera się część akcyjna portfela i bazuje poniekąd na analizie technicznej poprzez badanie „momentum” dla szerokiego rynku akcji amerykańskich, bądź akcji rynków rozwiniętych. Nie jest to typowa strategia oparta o wskaźniki techniczne, ale jest bardzo prosta, zajmuje bardzo niewiele czasu i wymaga minimum zaangażowania. Dodatkowo jej plusem jest obiektywizm. Nie muszę się zastanawiać nad tym co będzie modne, co będzie rosło i przynosiło większe stopy zwrotu. Nie muszę również analizować konkretnych spółek, ani tracić czasu na cały szum występujący na rynkach finansowych. Strategia daje proste sygnały wejścia oraz wyjścia. Trzeba się „jedynie” do nich stosować (co niekoniecznie musi być pozbawione emocji i łatwe, ale o tym kiedy indziej…). Jest to moim zdaniem tylko namiastka prawdziwego, aktywnego inwestowania.

     W przypadku portfela długoterminowego zamierzam skupić się na inwestowaniu pasywnym. Więcej o samym portfelu dowiecie się kiedy już ostatecznie zostanie on utworzony, co przypuszczam, będzie miało miejsce za około 1-2 miesiące. Założenie jest jednak takie, aby sam portfel podzielić na dwa subportfele. Pierwszy całkowicie pasywny, na który składać się będą akcje szerokiego rynku, metale szlachetne, obligacje skarbowe oraz surowce. Część ta będzie rebalancowana raz do roku i ulokowane tam zostanie około 80-85% całkowitego kapitału. Pozostałe 15-20% kapitału inwestować będę w ramach subporfela drugiego, który oparty będzie o strategię GEM (na takich samych zasadach jak w portfelu dzieci). Oba subportfele nie będą jednak ze sobą powiązane i część aktywna nie będzie rebalancowana.

      Miejsce dla aktywnego inwestowania znajdzie się przede wszystkim w portfelu ofensywnym. To swego rodzaju poligon doświadczalny dla mnie jako inwestora oraz miejsce na większe ryzyko. Obecnie portfel opiera się o strategie Advance Equity Momentum (AEM), która jest rozwinięciem strategii GEM dla pojedynczych spółek. Jest ona bardziej skomplikowana i jej wprowadzenie wymaga zastosowania oprogramowania komputerowego, gdyż policzenie ręcznie wszystkich wskaźników technicznych i na tej podstawie zrealizowanie sygnałów kupna lub sprzedaży byłoby niezwykle czasochłonne. Nie będzie zapewne niespodzianką jeśli napiszę, iż stosuje tutaj oprogramowanie Jacka Lemparta „System Trader”. Dzięki oprogramowaniu inwestowanie w oparciu o tę strategię to tak naprawdę poświęcenie około 30 minut raz w miesiącu. Dla ciekawskich odnośnie samej strategii AEM odsyłam od artykułu Jacka. Za około 3-4 tygodnie postaram się, przy okazji prezentowania portfela ofensywnego, opisać więcej szczegółów tej ciekawej strategii.

       Dodatkowo zamierzam około 20% kapitału portfela ofensywnego inwestować w oparciu o analizę fundamentalną. Tak małe zaangażowanie wynika po prostu z braku czasu na analizę fundamentalną, która potrafi pochłaniać dziesiątki godzin. Nie wiem na ten moment jakich wskaźników będę używał i jak to w praktyce będzie wyglądało. Na razie to tylko koncepcja.

      Poza tym równolegle do strategii AEM zamierzam stosować inne strategie oparte na analizie technicznej. Będzie to możliwe, gdyż często zdarza się, że wyżej wymieniona strategia nakazuje inwestorowi czekać kolejny miesiąc z dużą ilością gotówki co umożliwia jej inwestowanie w oparciu o inne rodzaje krótkoterminowych algorytmów. Nie zdecydowałem jeszcze co to dokładnie będzie. Na pewno nie będzie to analiza techniczna oparta np. o formacje widoczne na wykresach (ze względu na swoją subiektywność i moją słabą wyobraźnię), ale już strategia aktywna oparta o wskaźniki techniczne, która nie będzie mocno absorbująca może się tutaj sprawdzić. Obecnie są to jednak tylko plany, a cały portfel ofensywny pracuje obecnie w oparciu jedynie o strategię AEM.

     Rola aktywnego inwestowania w moich portfelach sprowadza się więc z jednej strony do bardziej ryzykownego (ale mam nadzieję również bardziej zyskownego) lokowania środków, a z drugiej strony ma mi dawać satysfakcję i możliwość „wyżycia” się jako aktywnemu inwestorowi. Tak jak pisałem wcześniej inwestowanie stało się poniekąd moim hobby więc nie mógłbym poprzestać jedynie na strategiach pasywnych.

     Wpis ten zupełnie nie wyczerpuje tematu aktywnego inwestowania. Zainteresowanych odsyłam do polecanej przeze mnie literatury oraz na blog 10-procent-rocznie.blogspot.com, gdzie znajdziecie więcej analiz i sposobów na aktywne pomnażanie środków opisane bardzo przystępnym językiem.

    Za tydzień zapraszam Was na nieco luźniejszy wpis, gdzie podzielę się z Wami całą listą błędów jakie popełniłem w pierwszych miesiącach inwestowania.

Do zobaczenia !

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close