Budujemy strategię inwestycyjną cz. 1 – Fundamenty budowy

success, strategy, business

        Na rynkach finansowych, tak jak w życiu, warto mieć określony plan działania. Oczywiście element spontaniczności również jest mile widziany, jednak bez określonego schematu ciężko podejmować kolejne, racjonalne decyzje. Stawiając kolejne finansowe kroki schemat taki staje się szczególnie przydatny, wręcz niezbędny. We wpisie tym postaram się przekonać Was abyście stworzyli indywidualną, dostosowaną do siebie strategię inwestycyjną. Pokażę, jak robię to ja i dlaczego moim zdaniem strategia taka jest jedną z najważniejszych rzeczy przy inwestowaniu.

    Na poniższym diagramie przedstawiłem ogólny schemat tworzenia strategii inwestycyjnej, czyli właśnie takiego ściśle określonego planu działania. Określa nam on cel, odpowiada na pytania w co, jak i kiedy inwestować oraz proponuje przeprowadzenie testów wybranej strategii przed ostatnim etapem czyli inwestowaniem:

Budowa struktury portfela... Krok za krokiem...

      Przede wszystkim chcę zacząć od tego, że inwestować powinniśmy jedynie nadwyżki finansowe, które pozostają w naszym domowym budżecie. Rynki finansowe nie są miejscem, gdzie w łatwy, szybki sposób można zarobić fortunę (chyba, że ma się niesamowite szczęście, ale równie dobrze można wygrać w Lotto). Nie ma tu znaczenia czy inwestować będziemy w obligacje, akcje, metale szlachetne czy inne aktywa. Zawsze na inwestycje przeznaczać powinniśmy pieniądze, które pozostają nam jako wolne środki. Nie wyobrażam sobie inwestować, a jednocześnie spłacać przy tym kredyty konsumenckie, raty na zakupione gadżety czy, nie daj Boże, zapożyczać się aby kupować finansowe aktywa. Uważam, że najpierw należy pozbyć się wszelkich długów i zobowiązań (wyjątkiem jest kredyt hipoteczny), zrobić porządek w domowym budżecie i dopiero wtedy można próbować swoich sił w inwestowaniu.

      Pierwszym krokiem jest określenie naszego horyzontu czasowego. Jeśli nie lubimy na długo zamrażać naszego kapitału w określone aktywa to z pewnością naszym wyborem nie będą kilkuletnie obligacje skarbowe (o terminie wykupu 4, 6, 10 czy 12 lat). Jeśli natomiast nasz horyzont czasowy wynosi kilka lat lub więcej to raczej nie dla nas będą wszystkie aktywne, krótkoterminowe strategie inwestowania w akcje 

hourglass, clock, time

    Drugim krokiem w inwestowaniu jest określenie dopuszczalnego przez nas poziomu ryzyka. Jaką ewentualną stratę jesteśmy w stanie znieść. Nie musi to być dokładne procentowe określenie jaką część kapitału możemy stracić i w dalszym ciągu spać spokojnie. W tym momencie chodzi jedynie o odpowiedzenie sobie na pytanie czy nasza skłonność do ryzyka jest niska, średnia czy wysoka. Na tej podstawie będziemy przechodzić do kolejnych kroków. Zapewniam Was, że Wasza skłonność do ryzyka ciężko zarobionymi pieniędzmi jest w rzeczywistości niższa niż to co sobie wyobrażacie.

    Co rozumiem przez niską skłonność do ryzyka? Rozumiem inwestowanie jedynie w bezpieczne aktywa takie jak rachunki oszczędnościowe, lokaty czy w końcu obligacje Skarbu Państwa. Innymi słowy takie aktywa, które nie mają prawa do nominalnej utraty swojej wartości w czasie (o ile nie wydarzy się katastrofa w postaci bankructwa kraju lub zamachu na nasze pieniądze w bankach). Jak zwykle niskie ryzyko oznacza niskie spodziewane zyski.

     Na drugim biegunie mamy inwestorów o wysokiej skłonności do ryzyka. Wiedzą oni i rozumieją, że ryzykują utratę znacznej części kapitału lub nawet jego całości. Widzę tutaj miejsce szczególnie dla akcji, ETF-ów, metali szlachetnych, ale także obligacji korporacyjnych małych przedsiębiorstw oraz instrumentów pochodnych (kontrakty terminowe, opcje), które nie są obecnie tematem tego bloga. Osoby o wysokiej skłonności do ryzyka często inwestują w sposób aktywny, szukając okazji na rynkach, potrafią spekulować. Inwestorzy tacy wiedzą ile ryzykują, ale w zamian spodziewają się sowitej nagrody. Przyznam się, że rozpoczynając swoją przygodę z inwestowaniem myślałem, że znajduje się właśnie w tej grupie. Giełda dosyć skutecznie wybiła mi ten pomysł z głowy.

     Po środku tego wszystkiego są inwestorzy o średniej skłonności do ryzyka, którzy z jednej strony liczą na większe zyski niż inwestorzy ostrożni (szczególnie w sytuacji jaką mamy obecnie, kiedy oprocentowanie lokat i obligacji skarbowych jest bliskie zeru). Są jednak skłonni zaryzykować utratę części zainwestowanego kapitału. Ich portfel inwestycyjny jest mocno zróżnicowany – oparty o kilka klas aktywów, często zachowujących się odwrotnie względem siebie (kiedy wartość jednych rośnie, wartość drugich spada). Łączą oni zarówno instrumenty bezpieczne lokując część kapitału w lokatach czy obligacjach skarbowych, a część w bardziej ryzykownych aktywach jak akcje czy metale szlachetne. Dzięki temu ich portfel jest dobrze zdywersyfikowany i w dłuższym terminie inwestorzy tacy mają prawo oczekiwać wyższej stopy zwrotu przy kontroli ryzyka na akceptowalnym przez nich poziomie. Zapewne większość z Was znajdzie się właśnie w tej części. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej grupy.

investing, risk, control

       Kolejnym, trzecim już etapem, jest wybór odpowiednich aktywów. Jest on związany z dwoma poprzednimi krokami. Wybór aktywów zależy w dużej mierze od określonego przez nas horyzontu czasowego oraz akceptowalnego poziomu ryzyka. Do wyrobu mamy wszystko to w co możemy inwestować – akcje i ich pochodne, obligacje, nieruchomości, metale szlachetne, surowce czy dobra materialne jak monety kolekcjonerskie, wina, obrazy itd. Granicą jest jedynie nasza wyobraźnia i przepisy prawa J Oczywiście możemy wybrać jedno aktywo lub wiele, łącząc je w jeden portfel. Na tym etapie podejmujemy również decyzję czy swoje inwestycje będziemy realizować w ramach portfela zarządzanego pasywnie czy aktywnie. Więcej o różnicach pomiędzy pasywnym zarządzaniem, a aktywnym w dwóch kolejnych wpisach.

      Następnie musimy nasze wybrane produkty opakować. Co to oznacza ? Jest to wybór metody na inwestowanie. Jako przykład możemy podać akcje i ich pochodne. Możemy robić to sami za pośrednictwem giełdy (rachunek maklerski), możemy poprzez fundusze akcyjne aktywnie zarządzane (TFI) lub nawet poprzez Ubezpieczeniowe Fundusze Kapitałowe (UFK), gdzie polisa na życie łączona jest z możliwością inwestowania w fundusze akcyjne (osobiście nie jestem ich fanem, delikatnie mówiąc…). Tak samo z obligacjami, gdzie możemy z jednej strony kupować obligacje detaliczne emitowane przez Skarb Państwa, a z drugiej obligacje notowane na giełdzie (w tym także zagraniczne) poprzez rachunek maklerski. Metale szlachetne możemy kupić w formie fizycznej, ale także poprzez ETF-y, co pokazałem w jednym ze wpisów. W końcu nieruchomości możemy kupować jako mieszkania czy domy, ale także na giełdzie w formie REIT-ów, czyli funduszy inwestycyjnych lokujących kapitał w nieruchomościach (coś na kształt ETF-ów kupujących fizyczne metale szlachetne). Jak widać wybór opakowania, czyli metody działania jest bardzo szeroki i powinien być dostosowany do naszego horyzontu czasowego. I tak dla kogoś kto inwestuje jedynie krótkoterminowo lepszym sposobem opakowania inwestycji w metale szlachetne będzie kupowanie ETF-ów niż kupowanie fizycznych sztabek czy monet. Taki inwestor będzie chciał w razie czego szybko i łatwo upłynnić na giełdzie swoje aktywa, co w przypadku posiadania fizycznych metali nie byłoby takie proste i mogłoby zająć zbyt dużo czasu. Na takiej samej zasadzie ktoś mający tak krótki horyzont czasowy powinien moim zdaniem skupić się na REIT-ach chcąc inwestować w nieruchomości oraz tych obligacjach, które notowane są na giełdzie.

      Skoro określiliśmy już cel naszych inwestycji (Krok I i II), wiemy już w co i jak będziemy inwestować (Krok III i IV) pozostają nam do wykonania dwa ostanie kroki przed właściwym ulokowaniem naszych ciężko zarobionych pieniędzy. Pierwszym z nich jest określenie kiedy dane aktywo kupujemy, a kiedy sprzedajemy na bazie określonych przez nas sygnałów. Musimy jasno określić jakie warunki muszą zostać spełnione, abyśmy dokonali transakcji kupna oraz jakie warunki, abyśmy dokonali transakcji wyjścia z danego aktywa, czyli sprzedaży. Brzmi to być może skomplikowanie lecz za chwilę będę opisywał wszystkie kroki na konkretnych przykładach i stanie się to bardziej zrozumiałe.

traffic light, signal, traffic

     Dodatkowo przy etapie określania sygnałów dobrze byłoby określić maksymalną wielkość danej transakcji. Jest to szczególnie przydatne przy aktywnych strategiach, gdzie wybieramy np. poszczególne akcje i chcemy określić maksymalną ilość kapitału jaką możemy ulokować w danej firmie. Dzięki określeniu takiej granicy łatwiej nam kontrolować poziom ryzyka.

     Ostatnim krokiem przed realizacją strategii i właściwym dokonaniem transakcji jest przetestowanie naszej strategii na danych historycznych. To, że uważamy, że wybrane przez nas aktywa, odpowiednio opakowane, będą zachowywać się w określony sposób w przyszłości nie znaczy, że tak rzeczywiście będzie. Oczywiście samo przetestowanie strategii na danych z przeszłości również nam tego nie potwierdzi, ale na pewno da nam lepszy obraz tego co może nam się przydarzyć. Historia lubi się przecież powtarzać, co rynki finansowe udowodniły już nie raz.

    Jak możemy takie testy przeprowadzić ? Oto kilka możliwości:

  • Ręczne przetestowanie strategii na bazie danych historycznych z różnych stron internetowych
  • Testy automatyczne poprzez programy komputerowe, platformy inwestycyjne itd.
  • Skorzystanie z gotowych testów dla poszczególnych strategii dostępnych w wiarygodnych źródłach (książki, analizy giełdowe)
  • Otworzenie rachunku maklerskiego „demo” (lub inwestowanie na papierze) i przetestowanie strategii na danych aktualnych

        Pierwszy sposób jest najbardziej pracochłonny i często właściwie niemożliwy do przeprowadzenia. Potrafię sobie wyobrazić przetestowanie strategii opartej o portfel pasywnie zarządzany, gdzie mamy kilka klas aktywów (np. akcje, obligacje, metale szlachetne) mających mieć określoną wartość procentową w tym portfelu. W strategii takiej rebalancingu dokonywać możemy raz do roku przywracając wagi poszczególnych aktywów do pierwotnych założeń. Testy polegałyby w takiej strategii na sprawdzeniu cen danych aktywów na początku danego roku i na jego końcu i wprowadzeniu wszystkiego do arkusza kalkulacyjnego celem szybszych obliczeń. Moglibyśmy się cofać dziesiątki lat wstecz i w dosyć krótkim czasie przetestować zachowanie wybranego przez nas portfela na danych historycznych. Niestety nie zawsze takie testy są możliwe do przeprowadzenia ręcznie – szczególnie dla strategii aktywnej selekcji akcji na giełdzie. Nie starczyłoby nam niekiedy życia do przeprowadzenia takiego sprawdzianu.

    Drugim sposobem jest test automatyczny na specjalnie przygotowanych do tego programach komputerowych oraz platformach inwestycyjnych. Trzeba się jednak tutaj liczyć z uszczupleniem naszego portfela. Dostęp do takich platform potrafi kosztować setki złotych rocznego abonamentu, a dodatkowo część z nich wymaga od nas przynajmniej podstawowej wiedzy programowania i pisania algorytmów. Ze swojej strony mogę jednak polecić program „System Trader”. oferowany przez Jacka Lemparta (link). Dla jasności nie mam nic z tego, że zarekomenduję tutaj ten program. Jestem pewny, że Jacek nawet nie wie, że go polecam. Nie jest to aplikacja darmowa, ale naprawdę warto. Pozwala m.in. na przetestowanie wielu pasywnie zarządzanych portfeli kilkadziesiąt lat wstecz. Możemy dowolnie mieszać, wybierać aktywa i określać ich udział procentowy. Dodatkowo aplikacja jest przystępna i łatwa w obsłudze. Program pozwala również na przetestowanie dwóch aktywnie zarządzanych strategii (m.in. GEM), ale temat ten na chwilę obecną odpuszczę i powrócę do niego za jakiś czas.

         Trzecim sposobem jest oparcie się o wiedzę ludzi, którzy na rynkach finansowych są od kilkunastu, a często kilkudziesięciu lat. Mieli dostęp do narzędzi pozwalających przetestować im dane portfele pasywne, aktywne itd. dzięki czemu nie musimy robić tego sami. Oczywiście w takim wypadku zdajemy się na łaskę kogoś innego i warto wybierać takie postaci z inwestycyjnego świata, które funkcjonują na tym rynku na tyle długo, że sama ich obecność uwiarygadnia ich skuteczność. Na rynkach finansowych można znaleźć mnóstwo gwiazd jednego czy dwóch sezonów. Jednak prawdziwych mentorów inwestujących z sukcesami przez dziesiątki lat jest bardzo mało – i na takich warto się opierać. Mam tu na myśli przede wszystkim książki (część niestety dostępna jedynie w języku angielskim), ale również strony internetowe czy blogi. Proponowane przez mnie przykłady znajdziecie w zakładce inspiracje. Zachęcam jednak do samodzielnego poszukiwania. Żyjemy w czasach, gdzie mamy praktycznie nieograniczony dostęp do wiedzy.  

books, read, learn

     Czwartym sposobem jest założenie rachunków „demo” pozwalających handlować wirtualnymi pieniędzmi na giełdzie. Odmianą może być również stworzenie własnego arkusza kalkulacyjnego i prowadzenie portfela w Excelu. Niestety trzeba tu pamiętać, że testy przeprowadzane w ten sposób służą raczej strategiom krótkoterminowym. W takim wypadku kilka miesięcy prowadzenia takiego rachunku może wystarczyć. Jednak nie chcielibyście testować w ten sposób portfela długoterminowego przez kolejne dwadzieścia lat. Po czym np. stwierdzić, że jednak strategia nie działa J

        W przypadku wszystkich rodzajów testów trzeba pamiętać o dwóch rzeczach.

  • Po pierwsze to tylko testy i wszystkie wykazane „straty” czy „zyski” będą tylko wirtualne. Po przeprowadzeniu testów patrzymy na wyniki i widzimy, że w danym roku strategia przyniosła 20% straty. Widzimy także, że w kolejnym roku nastąpiło odbicie i nie tylko strategia odrobiła poprzednią stratę, ale jeszcze zarobiła 10%. Myślimy sobie, że z takimi wynikami z pewnością spalibyśmy spokojnie. Jednak to jest właśnie wada wirtualnych obliczeń. Są pozbawione emocji. Nie da się tego porównać z faktycznym inwestowaniem i obserwowaniem jak dzień po dniu nasz kapitał kurczy się o 20%. Dodatkowo nie wiemy wtedy jeszcze, że nastąpi odbicie i kiedy. Uwierzcie mi, że w momentach kiedy widzimy faktyczne straty emocje i stres są tak duże, że często kończy się to błędnymi decyzjami (nie mówiąc o nieprzespanych nocach).
  • Po drugie testy mają nie tylko pokazać potencjalny zysk i ewentualne maksymalne straty naszej strategii. Są to ważne rzeczy, ale nie jedyne na które należy zwracać uwagę. Widząc, że np. nasza strategia przynosi zysk roczny średnio 10% w długim terminie, a dodatkowo maksymalne obsunięcie kapitału wynosi 20% możemy uznać, iż jest to odpowiednia dla nas opcja. Jednak kiedy zobaczymy, że po maksymalnym obsunięciu powrót do poprzedniej wysokości kapitału zajmie naszej strategii kolejne 5 lat…. myślę, że mało kto by  wytrzymał i wytrwał…

Przykłady tworzenia strategii...

    Teraz obiecane przykłady tworzenia strategii w oparciu o wyżej wymienione etapy:

  1. Przykład tworzenia strategii opartej o portfel pasywnie zarządzany.

       Nasz przykładowy inwestor postanowił ulokować swoje nadwyżki finansowe z myślą o przyszłej emeryturze. W pierwszych dwóch krokach określił horyzont czasowy na 30 lat oraz założył, że jest w stanie w długim terminie znosić obsunięcia kapitału (straty) na poziomie max. 30%. Inwestor wie, że historycznie najwyższe stopy zwrotu dają akcje, jednak z uwagi na fakt, iż w momentach kryzysowych mogą powodować straty sięgające ponad połowy kapitału, zamierza lokować część kapitału również w obligacjach indeksowanych inflacją, aby ryzyko tak dużej straty zniwelować do pożądanych 30%. Uznał również, że nie ma za dużo czasu, aby interesować się rynkami finansowymi na co dzień. Dlatego też swoim portfelem zarządzać zamierza pasywnie. Nie chce on bić się z rynkiem, a w długim horyzoncie czasowym iść z jego prądem. Dlatego też w etapie czwartym założył rachunek maklerski, na którym postanowił inwestować w akcje globalne poprzez fundusze pasywne iShares MSCI ACWI UCITS ETF oraz obligacje amerykańskie indeksowane inflacją iShares $ TIPS UCITS ETF. Kapitał postanowił rozłożyć po połowie pomiędzy wymienione wyżej fundusze. W kroku V postanowił, że transakcje wykonywał będzie raz w roku, na jego koniec, kiedy to będzie przywracał wagi poszczególnym aktywom do założonych na początku 50%. Sygnałami kupna i sprzedaży będą więc zmiany procentowe nabytych aktywów. Dzięki programowi „System Trader” inwestor przetestował swoją strategię na danych historycznych sięgających 1987 roku. Dokładniejsze działanie aplikacji pokażę w kolejnym wpisie. Poniżej wyniki jakie uzyskał nasz przyszły emeryt po wykonaniu testów:

      Maksymalne obsunięcie kapitału w testowanym okresie wyniosło blisko 30%. Średnioroczny zysk wyniósł 7,17% (CAGR), co pozwoliło z początkowego kapitału 50.000 PLN uzyskać prawie 460.000 PLN. Możemy też zobaczyć m.in. że długość trwania maksymalnego obsunięcia trwała prawie 3 lata (czyli tyle czasu po maksymalnym obsunięciu potrzebował portfel aby wrócić do wysokości kapitału sprzed obsunięcia). Po przeprowadzeniu testów nasz inwestor musi już tylko podjąć decyzję czy takie ewentualne wyniki i zachowanie portfela mu pasują (i rozpocząć inwestowanie) czy nie (i szukać dalej najlepszej dla siebie strategii).

          2. Przykład tworzenia strategii opartej o portfel aktywnie zarządzany.

       Aby zachować parytety poznajmy naszego drugiego inwestora – kobietę (czyli inwestorkę) J Ma ona krótszy horyzont czasowy. Nie wie jeszcze jak długi to będzie czas, jednak wstępnie określiła go na co najmniej 5 lat. Jest silna psychicznie i wie, że nie będzie potrzebować odłożonych na inwestycje pieniędzy oraz nie boi się ich straty. Zniesie obsunięcia kapitału sięgające nawet 50%. Ona również zdaje sobie sprawę, że najlepsze stopy zwrotu można uzyskać inwestując w akcje. Chce to jednak robić aktywnie, próbując pobić rynek i osiągnąć wyższą stopę zwrotu (etap III). Lokować swój kapitał zamierza poprzez założony rachunek maklerski kupując na giełdach ETF na amerykańskie akcje z indeksu S&P500 (największe 500 spółek z USA). W etapie V określiła wyraźne sygnały kupna i sprzedaży. Sygnałem kupna ETF (iShares Core S&P 500 UCITS ETF) będzie sytuacja, w której w danym dniu na wykresie cena ETF przetnie od dołu linię wyznaczoną przez zwykłą średnią cen dla tego samego ETF z ostatnich 200 dni. Sygnałem sprzedaży będzie sytuacja kiedy cena ETF na wykresie przetnie od góry wyżej wymienioną linię średniej. W każdej transakcji wchodzi całym swoim kapitałem. Dane do testów nasza inwestorka pobiera ze strony stooq.pl i sprawdza swoją strategię ręcznie na bazie ostatnich 20 lat. Przykładowe sygnały kupna/sprzedaży poniżej dla lepszego zobrazowania:

Po przeprowadzeniu testów uzyskała wyniki jak niżej:

     Średnioroczny zysk na poziomie 4,14%. Kapitał początkowy urósł z 50.000 PLN dnia 01.01.2000 do 112.573 PLN dnia 31.12.2020 (tutaj zaznaczyć trzeba, że normalnie w ten dzień nie było sygnału sprzedaży. Z uwagi na konieczność zakończenia testu wykonano transakcje mimo to). Maksymalne obsunięcie kapitału jedynie 18% trwające jednak ponad 3 lata. Do naszej inwestorki należy decyzja czy inwestuje wg tej strategii czy szuka czegoś lepszego… Patrząc jednak na wyniki raczej będzie szukać dalej…

     Testy przeprowadziłem ręcznie – zajęło mi to około 2 godzin. Gdyby ktoś zechciał zobaczyć cały arkusz to odsyłam do załączonego pliku (link). Jednocześnie chciałem pokazać, że nie zawsze testy doprowadzą do znalezienia właściwej strategii i potwierdzą nasze początkowe założenia. Czasem spędzimy mnóstwo czasu na testowaniu naszego pomysłu, po czym okaże się, że ich wynik będzie niesatysfakcjonujący i będziemy musieli próbować od początku. Ale przecież chodzi o nasze ciężko zarobione pieniądze. Warto się postarać…

Portfele pasywne i aktywne...

      Jak już wspomniałem, w tym oraz poprzednim wpisie, zarządzanie portfelem rozgraniczam na sposób pasywny oraz aktywny. W kolejnych dwóch wpisach pokażę Wam bardziej szczegółowo oba rodzaje portfeli i zaprezentuję ich przykłady.

         Na potrzeby dzisiejszego wpisu warto jedynie pamiętać, ze portfel pasywny cechuje się określeniem stałego procentowego składu wszystkich zawartych w nim aktywów. Jeśli w miarę upływu czasu udział procentowy poszczególnych aktywów będzie się zmieniał inwestor powinien raz na ustalony przez siebie czas doprowadzić do założonego, pierwotnego składu portfela. Portfel taki nie przewiduje przyszłości, a jedynie reaguje ex post na to co się dzieje na rynkach finansowych.

        Portfel zarządzany aktywnie próbuje przewidzieć co się wydarzy w przyszłości. Dzięki temu inwestor chce osiągać lepsze niż rynek wyniki. Portfel taki zazwyczaj wymaga poświęcenia większej uwagi niż portfel pasywny. Działania w portfelu aktywnym bazują na różnego rodzaju analizach rynku np. fundamentalnych (sprawozdania finansowe, perspektywy makro i mikroekonomiczne itd.) lub technicznych (czytanie wykresów i relacji cen w czasie).

Po co ta cała strategia ?

Na koniec dla podsumowania przedstawię poniżej najważniejsze zalety posiadania ściśle określonej strategii inwestycyjnej:

  • Dzięki strategii potrafimy kontrolować ryzyko. Jesteśmy w stanie mniej więcej określić poziom inwestycyjnego ryzyka. Dzięki ustaleniu planu działania i wielkości maksymalnego zaangażowania kapitału wiemy ile możemy stracić przy prognozowanym zysku.
  • Dzięki strategii potrafimy kontrolować emocje. Tak jak pilotom wkłada się do głowy dziesiątki procedur, aby w kryzysowych sytuacjach działali według planu i wyłączyli emocje, tak nasza strategia inwestycyjna ma być dla nas drogowskazem pokazującym kierunek działania i w stresujących chwilach (których nie zabraknie) pomagać wytrwać
  • Dzięki strategii ograniczamy wpływ szczęścia. Jest ono ważne w życiu, przydaje się również przy inwestycjach. Jednak w długim terminie rachunek szczęścia i pecha zawsze wychodzi w najlepszym razie na zero. Posiadanie strategii zmniejsza wpływ szczęścia na nasze wyniki. Wiemy co robimy i dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej. Koniec końców ostateczny wynik naszych inwestycji nie zależy już tylko od szczęścia, ale od skrupulatnie realizowanego planu działania.
  • Dzięki strategii wiemy co robić. Wiemy jaki mamy cel, w co i jak chcemy inwestować. Dzięki jasnym sygnałom nie ma miejsca na luźną interpretację i zastanawianie się nad tym czy kupować lub sprzedawać oraz kiedy to robić. Mamy ściśle określony plan działania według którego dokonujemy poszczególnych transakcji.
  • Dzięki strategii zyskujemy czas na inne rzeczy. Przy dobrze organizacji planu działania nie marnujemy niepotrzebnie czasu na informacyjny szum i zbędne analizy. Robimy tylko to co potrzebne dla celów naszej strategii.
  • Dzięki strategii mamy większe szanse na sukces. Skoro wszyscy najwięksi inwestorzy posiadają taką, czy inną strategię inwestycyjną to czy my, amatorzy, będziemy w stanie funkcjonować na rynkach finansowych bez niej ? W długim terminie uważam, że bylibyśmy skazani na porażkę
businessman, success, hand

     Mam nadzieję, że tym wpisem przekonałem Was do próbowania swoich sił i tworzenia własnych strategii lub korzystania z wiedzy wiarygodnych inwestorów, którzy funkcjonują na rynkach finansowych od lat. Liczę, że dzięki temu wpisowi i pokazanym kolejnym etapom tworzenia planu działania łatwiej Wam będzie rozpocząć swoją przygodę z inwestowaniem. Zawsze jednak polecam sprawdzić daną strategię samemu i przetestować ją na danych z przeszłości. To, że dana strategia działała w przeszłości na danym rynku nie oznacza, że będzie działać zawsze w ten sam sposób.

      Za tydzień pochylę się nad strategiami opartymi o pasywne portfele. Spróbuję Was przekonać, że dla ogromnej większości z Was taki rodzaj strategii jest w zupełności wystarczający. Jest to co prawda bardzo nudny sposób inwestowania, ale jak mawiał doradca prezydentów USA, ekonomista Paul Samuelson: „Inwestowanie powinno być raczej jak oglądanie schnącej farby lub rosnącej trawy. Jeśli chcesz emocji, weź 800 dolarów i ruszaj do Las Vegas” 

Pozdrawiam !

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close