Bo najważniejsze są fundamenty… O części fundamentalnej portfela ofensywnego

graph, success, cooperation

      Zgodnie z zapowiedzią w dzisiejszym wpisie przedstawię prostą strategię fundamentalną, którą wprowadziłem do mojego portfela ofensywnego. Tydzień temu pisałem Wam, że portfel ten pracuje już na 2/3 swojej mocy – w oparciu o strategie AEM oraz RSI. Pozostała ostatnia część, którą opiszę w dniu dzisiejszym.

       Dla przypomnienia kapitał w portfelu ofensywnym podzielony został tak jak pokazano na poniższym diagramie:

        I właśnie o wymienione wyżej 20% kapitału, czyli 5.000 PLN tutaj chodzi. Jeśli kogoś interesuje bardziej sam temat analizy fundamentalnej to zapraszam tutaj oraz odsyłam do proponowanej przeze mnie literatury w dziale „Inspiracje”.

   Poszukiwania odpowiedniej strategii trwały dosyć długo. Z jednej strony szukałem strategii opartej o wskaźniki fundamentalne. Chciałem inwestować przede wszystkim w spółki teoretycznie niedowartościowane, ale osiągające dobre wyniki finansowe w oparciu o proste wskaźniki analizy fundamentalnej. Z drugiej strony nie chciałem żeby zakupy dokonywane były w oparciu o moje widzi mi się. Nie chcę dokonywać transakcji, bo wydaje mi się, że spółka ma dobre perspektywy. Dokonywałem w ten sposób zakupów w poprzednim roku i o tym jakie wyniki osiągałem mogliście przeczytać w tym wpisie. I tak właśnie trafiłem na strategię zaproponowaną przez Joseph’a Piotroski’ego. Jest to strategia bardzo prosta, zajmująca minimum czasu, a jej historyczne testy na które natrafiłem sugerują, że może generować całkiem niezłe wyniki. Zasady tej strategii są oparte jedynie o dwa podstawowe wskaźniki. Sam autor jest twórcą bardzo popularnego wskaźnika Piotroski F-Score. Oceniał on firmy i ich kondycję na podstawie 9 pytań o ich zyskowność, zadłużenie i efektywność operacyjną. Każda pozytywna odpowiedź na postawione pytanie daje 1 punkt. W ten właśnie sposób analizuje się czy firma poprawia swoją sytuację we wszystkich obszarach (jeśli zdobywa 9 punktów) czy raczej zaczyna spisywać się coraz gorzej (0 punktów). Oczywiście to od inwestora zależy od jakiego poziomu punktowego uznawać będzie, że firma ma się lepiej czy gorzej. Pytania, które zadawał Piotroski znajdują się poniżej:

  • Czy Spółka generuje zysk w danym roku ? 
  • Czy Spółka ma dodatnie przepływy operacyjne w ostatnim roku ?
  • Czy Spółka ma obecnie lepszą rentowność (wskaźnik ROA – Zwrot z aktywów, Return on Assets) niż rok temu ?
  • Czy przepływy operacyjne pokrywają cały zysk – sprawdzenie czy zyski na papierze mają poparcie w rzeczywistych przelewach ?
  • Czy Spółka zmniejsza zadłużenie długoterminowe r/r (w stosunku do aktywów) ?
  • Czy Spółka zmniejsza zadłużenie krótkoterminowe r/r (current ratio) ?
  • Czy Spółka nie zwiększa liczby akcji w obiegu r/r ?
  • Czy Spółka ma lepszą marżę operacyjną niż rok temu ?
  • Czy Spółka ma lepszą produktywność aktywów niż rok temu ?

      Sprawdzanie wszystkich podpunktów samemu dla wszystkich spółek byłoby bardzo pracochłonne i praktycznie niemożliwe.  Pomocą przychodzą nam różne skanery fundamentalne, które możemy znaleźć w Internecie. Niestety jesteśmy skazani na wiarę w to, że zaprezentowane tam wyniki odpowiadają rzeczywistości. W praktyce śledząc ten sam wskaźnik na różnych portalach dla tego samego przedsiębiorstwa możemy natknąć się na zupełnie inne rezultaty. Ja ze swojej strony polecić mogę stronę Biznesradar.pl, z której sam korzystam, jednak do końca nie dam sobie uciąć niczego na ile ich dane są wiarygodne w porównaniu do innych tego typu portali.

     Sama maksymalna wartość wskaźnika nie oznacza oczywiście, że oto przed nami giełdowa perełka. Wskaźnik F-Score nie jest samodzielnym wyznacznikiem tego, że dana spółka ma się świetnie. Łatwo można wyobrazić sobie firmę w totalnej zapaści, która jednak z powodu jednorazowych zdarzeń (lub nie daj Boże kreatywnej księgowości) poprawia swoje wyniki rok do roku, a mimo to znajduje się w fatalnej sytuacji finansowej i organizacyjnej. Wysoki wynik wskaźnika Piotroskiego oznacza jedynie poprawienie sytuacji w danym okresie, jednak czasem można to porównać z poprawą jaką dokonuje zespół przegrywający w meczu 0:5 i strzelający honorową bramkę na 1:5. Tak samo wskaźnik, który rok do roku spada nie musi od razu oznaczać, że w firmę już nie warto inwestować, bo ma się fatalnie. Bardzo mało jest firm, które w długim terminie, rok do roku poprawiają bezustannie swoje wskaźniki finansowe. O tym wszystkim musimy pamiętać używając wskaźnika F-Score. Nie jest to święty Graal i magiczna formuła, która zapewni nam sukces. Jak każdy wskaźnik to tylko narzędzie.

      W oryginalnej strategii zaproponowanej przez Piotroski’ego (link tutaj) brano na tapetę wszystkie firmy w danym zbiorze np. rynek amerykański i indeks największych firm S&P500. Następnie ze zbioru, który określiliśmy wybieramy 20% spółek o najniższym wskaźniku „Ceny” do Wartości Księgowej” – C/WK (Price/Book Value). Cena jest to kapitalizacja spółki liczona jako ilość akcji x ich aktualna cena. Wartość księgowa to różnica pomiędzy aktywami bilansowymi, a zobowiązaniami przedsiębiorstwa. Im niższa wartość wskaźnika C/WK tym teoretycznie lepiej. Wskaźnik o wartości poniżej 1 oznacza, iż wartość księgowa spółki jest wyższa niż jej giełdowa wycena. Kolejnym krokiem było wybranie z 20% spółek o najniższym C/WK tych, które mogą pochwalić się wskaźnikiem F-Score na poziomie 8 lub 9. Według strategii po otrzymaniu wyników inwestujemy w te właśnie spółki kupując ich akcje. Proces powtarzamy w określonych przez nas odstępach i sprzedajemy spółki, które wypadają z rankingu i kupujemy te, które do niego awansowały.

       Niestety jak to zwykle bywa ze strategiami inwestycyjnymi stosowanymi w USA należy tę strategię dostosować do rynku, na którym chce się ją wprowadzić. W moim przypadku dla naszej warszawskiej giełdy i firm notowanych na głównym parkiecie. Na podstawie bardzo dobrej analizy z bloga „10 procent rocznie” postanowiłem pójść za wnioskami autora i zmodyfikować strategię pod nasz rynek.

        Oto zasady jakie stosuję we wprowadzonej do mojego portfela ofensywnego strategii fundamentalnej:

  1. W ostatnim dniu danego miesiąca spośród wszystkich spółek na głównym parkiecie GPW wybieram 30% tych, które mają najniższy wskaźnik C/WK.
  2. Spośród wszystkich spółek na głównym parkiecie GPW będących w 30% tych o najniższym C/WK wybieram te, które spełniają kryterium płynności – ich obroty są większe niż 50.000 PLN dziennie badane w ciągu ostatnich 20 sesji.
  3. Spośród spółek, spełniających kryterium płynności i niskiego C/WK wybieram te, których wskaźnik Piotrowski F-Score wynosi 7,8 lub 9
  4. Posiadany kapitał (obecnie około 500 PLN, a po sprzedaży akcji Huuuge Games ok. 5000 PLN) dzielę na spółki spełniające kryterium C/WK, płynności i F-Score. Staram się kupić na pierwszej sesji nowego miesiąca każdą spółkę spełniającą wymagania za ok. 600 PLN, o ile jest dostępna z poziomu mojego rachunku maklerskiego. W przypadku kiedy któraś ze spółek z rankingu odbiega wskaźnikiem od pozostałych (jest on wyższy) to mogę kupić jej akcje za powyższą kwotę x2.
  5. Po kolejnym miesiącu robię rebalansing: wykonuje test jeszcze raz i sprzedaje spółki, które przestały spełniać kryteria i kupuje te, które zaczęły je spełniać.
  6. Jeśli skaner wybrał mniej spółek niż mogę maksymalnie kupić – resztę kapitału nie inwestuję, pozostaję przy gotówce.
  7. Jeśli spółek spełniających kryteria jest więcej niż mogę kupić za posiadany kapitał to wybieram te o najwyższym wskaźniku F-Score. W przypadku kilku o takim samym wskaźniku decydujący będzie wskaźnik C/WK – wybieram te o niższym.

       Różnice w porównaniu do oryginału to wybór nie 20% spółek o najniższym C/WK, a 30% takich firm. Spółek na GPW jest zdecydowanie mniej niż w Stanach. Stosując oryginalne kryterium otrzymywalibyśmy bardzo mało propozycji inwestycji i przy większym kapitale mogłoby się okazać, że większość gotówki odpoczywa. Kolejną różnicą jest obniżenie wymagań co do wysokości wskaźnika F-Score. Powód ten sam co powyżej – dużo mniejszy zbiór spółek więc i kryteria bardziej luźne. Dodatkowym kryterium wprowadzonym przeze mnie jest minimalny średni obrót z ostatnich 20 sesji ustalony na 50.000 PLN. Nie chcę inwestować w spółki, gdzie dziennie obraca się na danym walorze mniejszymi kwotami. Przy niskiej płynności ciężej jest kupić większą liczbę akcji nie podnosząc znacząco ich ceny. Podobnie ciężko korzystnie sprzedać akcje danej spółki jeśli dzienny obrót jest bardzo niski.

      Kryteria wprowadzone przeze mnie w skanerze na stronie Biznesradar.pl wyglądają następująco (poniższe screeny pochodzą z dnia 08.04. i ich wyniki różnią się nieznacznie od tego co zobaczyłem 31.03.2021 kiedy tworzyłem ranking i dokonywałem inwestycji):

  • Na początku muszę wybrać ze zbioru 30% spółek o najniższym C/WK. Wprowadzając kryteria rynku (GPW) oraz dowolnego wskaźnika C/WK (od 0,01 do ponad 900) otrzymuję wynik w postaci 400 firm. 
  • Wybiorę więc 120 spółek (400 spółek x 30% = 120). Szeregując je według wartości wskaźnika C/WK – od najniższego do najwyższego – sprawdzam jaką wartość wskaźnika ma spółka na miejscu 120 w rankingu. I taką właśnie wartość określam jaką maksymalną (C/WK max 0,75).
  • Teraz dodajemy kryterium płynności w wysokości 50.000 PLN (średni obrót z 20 sesji) oraz kryterium F-Score (wybieram wartości 7,8,9)
  • W ten właśnie sposób otrzymuję spółki warte zainteresowania na kolejny miesiąc – w moim przypadku skaner dnia 03.2021 pokazał mi 12 spółek jak niżej:

       Spółki uszeregowałem według najwyższego wskaźnika F-Score do najniższego. Mając do dyspozycji 3.500 PLN i kryterium podziału kapitału 600 PLN/firmę mogłem zainwestować w max 5-6 spółek. Niestety nie miałem pełnej swobody wyboru. Zakupów dokonuję poprzez moje konto w domu maklerskim XTB, gdzie nie są dostępne wszystkie akcje notowane na warszawskiej giełdzie. W ten właśnie sposób z możliwych inwestycji odpadły spółki Izostal, Wasko oraz Elkop. Dodatkowo nie chciałem kupować akcji Ropczyc ze względu na możliwe w najbliższym czasie wycofanie akcji tej spółki z giełdy. W związku z faktem, iż w oparciu o inną strategię (AEM) stosowaną w portfelu ofensywnym miałem już kupione akcje spółki Stalprodukt to nie chciałem dublować tej inwestycji. Przedsiębiorstwo Astarta odrzuciłem ze względu na taki sam profil działalności jak Kernel, który posiadał wyższy F-Score. Nie chciałem mieć dwóch firm z takiej samej branży więc wybrałem teoretycznie lepszą. W ten właśnie sposób z 12 spółek pozostało mi 6 – Kernel, PGE, Marvipol, Herkules, Arctic oraz Stalprofil.

        Na otwarciu sesji dnia 01.04.2021 udało mi się kupić akcje Kernela (11 sztuk), Marvipolu (74 sztuki) oraz Stalprofilu (54 sztuki) – wszystkie spółki za około 600 PLN każda. Pozostałych spółek nie zakupiłem z różnych względów. Spółka Arctic tego dnia tak mocno wzrosła na otwarciu i podczas trwania sesji, że moje zlecenie kupna, ustawione za nisko, przepadło. Obecnie kurs spółki cały czas rośnie i od poziomu z dnia 01.04. jest około 15% wyżej. W trakcie trwania pierwszej kwietniowej sesji popełniłem błąd chcąc kupić spółkę zbyt tanio i się przeliczyłem. Obecnie uważam, że spółka potrzebuje lekkiej korekty, żeby była tak samo ciekawą inwestycją jak tydzień wcześniej (być może jest to kolejny błąd). Podobna historia tyczyła się spółki PGE, którą chciałem zbyt tanio kupić i mi się to nie udało. Obecnie również czekam z ewentualną inwestycją na korektę. Jeśli chodzi o spółkę Herkules to brak inwestycji był moją autonomiczną decyzją. Spółka ta jest moim zdaniem przykładem firmy, która w ostatnich latach była w bardzo złej sytuacji i obecny wysoki wskaźnik F-Score jest wynikiem tylko nieznacznej poprawy. Obecnie coraz bardziej przekonuję się, że zbyt pochopnie skreśliłem tę firmę. Ustawiłem nawet 08.04. zlecenie kupna na trochę niższym poziomie niż wynosi aktualny kurs. Możliwe, że nawet w momencie kiedy to czytacie akcje tej spółki zostały już zakupione. Brak inwestycji w akcje Herkules uznaję za błąd – uważam, że w przyszłości powinienem się wystrzegać podejmowania takich mało obiektywnych decyzji. Dodatkowo dnia 08.04. dokupiłem 12 sztuk akcji Kernela, który posiadał jako jedyny wskaźnik F-Score na najwyższym poziomie, a poprzedniego dnia notowania tej spółki spadły, więc uznałem to za okazję.

     Obecnie mój portfel fundamentalny (na dzień 08.04.2021) będący częścią ofensywnego przedstawia się następująco:

     Cena otwarcia to cena jaką zapłaciłem za akcje (przy akcjach Kernela jest to średnia cena zakupu z dwóch dni 01.04. oraz 08.04.). Cena rynkowa to aktualna cena danych walorów wyznaczana za pomocą najnowszych zleceń kupna na rynku.

    Kolejnego sprawdzenia rankingu dokonam na koniec kwietnia – ostatnia sesja w tym miesiącu wypada 30.04.2021, a ewentualnych transakcji dokonam 04.05. na kolejnej sesji, pierwszej majowej.

    Strategii nie testowałem we własnym zakresie. Posiłkowałem się wynikami jakie strategia ta osiągnęła w testach wykonanych przez autora bloga 10-procent-rocznie:

Screen ze strony 10-procent-rocznie. Testy strategii J. Piotroskiego

     Jak widać średnioroczny zysk wyniósł w badanym okresie 9,2% dla parametrów jakich również ja postanowiłem używać. Strategia okazała się tak samo stabilna jak szeroki indeks WIG i biła indeks w badanym okresie o około 7,3%. Była lepsza od szerokiego rynku w ¾ okresach rocznych w latach 2007-2014.

     Dla porządku wspomnę jeszcze, że według autora strategii (Piotroskiego) i przeprowadzonych przez niego testów w latach 1976-1996 na rynku amerykańskim inwestowanie w oparciu o oryginalne założenia dawało średniorocznie lepsze wyniki od benchmarku (rynku) o około 7%. W Internecie można jeszcze natrafić na kilka innych opracowań i testów przeprowadzonych w różnych okresach. Nie natrafiłem na takie, które podważałoby skuteczność omawianej strategii. Wyniki zawsze były stabilne i zachęcające do próby na własnym kapitale.

      Przyznam szczerze, że jestem bardzo ciekawy jak powyższa strategia wypadnie na rynku polskim, zaaplikowana przeze mnie do ofensywnego portfela. Strategia jest prosta, nie zajmuje dużo czasu. Wydaje się idealna dla kogoś kto nie zajmuje się inwestowaniem zawodowo i nie ma chęci na ciągłe śledzenie rynków oraz czytanie długich sprawozdań finansowych. Jednocześnie bazuje na fundamentalnych wskaźnikach i podstawach funkcjonowania spółek.

      Jak już wspomniałem wcześniej nie jest to idealna formuła – święty Graal inwestowania. Strategia ma swoje wady i odrzuca na wstępie już wszystkie firmy wzrostowe, zajmujące się nowoczesnymi technologiami, (firmy high tech, gamingowe, biotechnologiczne itp.) gdzie wskaźniki C/WK dla takich firm zawsze są powyżej 1 i jest mało prawdopodobne, aby spółki z tych branż trafiły do rankingu. Jest to strategia typowo do inwestowania w wartość (tradycyjne firmy określane mianem „value”). Moim jednak zdaniem strategia ta idealnie nadaje się do mojego stylu inwestowania.

    Na dziś to już wszystko. Wyniki pierwszego miesiąca pracy tej części portfela inwestycyjnego znajdziecie we wpisie podsumowującym wszystkie portfele, który ukaże się na koniec miesiąca.

      A za tydzień zapraszam na wpis o ostatnim już portfelu – portfelu długoterminowym.

Miłego weekendu !

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close